X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

Nico.ść

Wiersz Miesiąca 0
proza wierszowana
2026-02-07 10:34



Zanim wybuchło światło, trwała nicość.
Absolutna, sterylna, ssąca.

​Milczenie nie było brakiem dźwięku,
lecz czarną grawitacją, która zapadała się w sobie.


​Czas nie biegnie.
Czas jest gangreną wieczności.

Strupem na bezmiarze,
który tętni bólem.

Każda milisekunda to brzytwa na gardle nieistnienia.

​Cisza nie ma imienia ani odbicia.

Jest zwierciadłem patrzącym w siebie tak zachłannie,
aż z obrzydzenia wypluwa pierwszy, krwawy świt.

​Wtedy wydarza się Błąd.
Nie myśl, nie słowo, lecz krwotok bytu.



Skończoność, gwałt zadany jałowej ciszy.


Wyrwa w niebycie, która zaczyna ropieć gwiazdami.

​Coś otwiera oczy.

Człowiek.
Niedoszły bóg ulepiony z resztek światła i krzyku,
którego nikt nie chciał wysłuchać.

Patrzy w górę, lecz niebo to lodowata soczewka –
za nią nie ma nawet cienia Obserwatora.

​Oddycha, bo płuca są bezlitosną pompą, która nie zna odmowy.

Kocha, by tamować wyciek świadomości o własnym końcu.

Pisze, by w gardle pustki utknął odłamek sensu -
przecinek, który kaleczy nicość od środka.

​Płonie w nim iskra surowsza niż dusza:
świadomość jako wyrok bez prawa do apelacji.

Bunt nicości, która odgryzła sobie język i dalej krzyczy.

Pył, który ma czelność wykrztusić: „Jestem”,
choć jest tylko echem w niemych liniach wszechświata.

​Z tego śmiechu, z tego buntu, z tej kruchoty
rodzi się wszystko.

Wspaniała katastrofa.
Błysk świadomości pękającej pod własnym ciężarem.


Światło wrzeszczy jak niemowlę wrzucone w ogień istnienia.

Gwiazdy płoną z zachwytu, że mogą spłonąć - że wygrały z trwaniem.

​Człowiek, ten błąd statystyczny próżni, pisze,
by nicość mogła wreszcie przeczytać własny nekrolog.

​Ona patrzy na nas z zazdrością.

Trwa wiecznie, lecz nigdy nie poczuje chłodu wiatru
ani szlachetnego strachu przed końcem.



Jesteśmy jedynymi bogami, jakich stać na luksus umierania.



​W sercu tego pożaru drży jedno zdanie:
„Nawet nicość nie wytrzymała własnej pustki i zaczęła marzyć”.

​To marzenie jest Bogiem.

Okaleczonym, drżącym, przerażonym tym, co stworzył.
Zakładnikiem snu, który nie ma dokąd uciec.

​Jestem.

Nie wiem.

Świat we mnie zdycha, rzęzi i nie potrafi przestać.


Nie szukaj sensu w neuronach, tam jest tylko wilgotny szum.

Jesteśmy ciałem,
które nauczyło się wymawiać imiona gwiazd,
żeby zagłuszyć mlaskanie próżni pożerającej własny ogon.

Wszechświat to nie świątynia.

To ubojnia, w której światło jest tylko kolorem krwi.

​A jednak w tej ubojni, między jednym a drugim cięciem,
zaczyna dziać się coś niewybaczalnie czystego.

Prawda, która nie boi się gnicia.

​To czułość – ta jedyna forma oporu, na jaką nie stać próżni.

Gdy kładziesz dłoń na innym kłębiącym się bólu,
przestrzeń pęka, a nicość cofa się o milimetr,
oślepiona blaskiem dwóch nędz, które odważyły się dzielić mrokiem.

To wystarcza.

​Nicość została pokonana swoim własnym koszmarem.






autor
Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
2 razy

Oceny tego wiersza są jeszcze niewidoczne, będą dostępne dopiero po otrzymaniu 5-ciu ocen.

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


sturecki
sturecki
kwadrans temu
Apokaliptyczna medytacja, w której istnienie rodzi się jako „Błąd” w nicości, a człowiek – skazany na świadomość – wygrywa z pustką jedyną bronią: czułością.
Zbudowałeś z liter kosmologię grozy (czas jako gangrena, świt jako krwotok bytu, wszechświat jako ubojnia), żeby pokazać, że sens nie jest dany „z góry”, bo nie ma Obserwatora.
Wszystko jest cielesne, lepkie, raniące, jakby metafizyka była anatomią. Człowiek wypada tu jako pył, który jednak ma „czelność” mówić „jestem”, pisać i kochać – czyli wbija w pustkę przecinek, który ją kaleczy.
Jak dla mnie to przekaz jest jasny: nie „wielkie systemy” pokonują nicość, tylko mała, praktyczna czułość, która nie unieważnia grozy, ale skutecznie określa jej granicę.
6/5

Moona@
Moona@
godzinę temu
Zajmujący, filozoficzny tekst!
Zawsze uśmiecham się do prób rozważań nad "naturą" nicości, niebytu.
I podziwiam, bo ja nie potrafię. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, że z nieistnienia może coś powstać.
Pozdrawiam :)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
pół godziny temu

Moona.

czy z nicosci moze cos powstać ?

z punktu widzenia filozofii odpowiedź brzmi - nie.

ale z punktu widzenia teologii chrześciańskiej odpowiedź brzmi - tak.

przez Boga.

ja pisząc o nicości mam ten luksus, ze dla mnie nicość to licentia poetica.

dziękuję Moona za Twoje myśli.

najmilej Cię pozdrawiam :)


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności