jej kot
dwa koty - grupa przestępcza.
M.
jej kot leży na parapecie
jak rozlany naleśnik
po rozwodzie z grawitacją
patrzy na gołębie
z miną urzędnika
który od trzydziestu lat
odrzuca ten sam wniosek o godność
czasem siedzi pod stołem
i udaje że nie istnieje
mimo że wystaje mu ogon
jak porzucony sznur od żelazka
którym ktoś próbował udusić nudę
w nocy zaczyna swoje pielgrzymki
od kuchni do przedpokoju
od przedpokoju do łazienki
od łazienki do jej twarzy
bo o trzeciej siedemnaście
musi koniecznie
stanąć jej na gardle
jak pięć kilo puszystego wyroku
i wbija wzrok w jej gardło
jakby sprawdzał czy tętno
pozwala już na konsumpcję
jakby chciał powiedzieć:
"wstawaj
w misce widać dno
czy ty chcesz żebym zdechł
jak jakiś amator”
nagle dostaje ataku istnienia
pruje przez przedpokój jak rykoszet
wystrzelony z pistoletu
który sam przeładował
i wbija się w dywan z gracją fortepianu
zrzuconego z czwartego piętra na prośbę aniołów
potem biegnie przez mieszkanie
jak opętany parówką
ślizga się po panelach
wpada bokiem w szafę
obraża się na fizykę
i nagle zastyga w połowie skoku
jak porzucony przecinek
w zdaniu którego Bóg zapomniał dokończyć
przez dwie godziny
siedząc tyłem do świata
obok kaloryfera
który uważa za swojego adwokata
jej kot ma w sobie coś
z emerytowanego generała
który stracił armię
ale dalej codziennie
robi obchód po mieszkaniu
sprawdza okna
sprawdza doniczki
sprawdza czy przypadkiem
nie zostawiła otwartej szafki
z kabanosami
bo wtedy włącza mu się
instynkt szabrownika
mruczy jak opętany
ona idzie tam
zgrabna i bosa
jakby niosła w sobie cały spokój świata
zapala światło...
a on siedzi
na środku podłogi
obok przewróconego kwiatka
obok rozbitego kubka
obok własnego sumienia
i patrzy na nią
jakby to ona
przyszła do jego domu
i rozwaliła mu paprotkę
z czystej zemsty
czasem siada przy ścianie
i patrzy w jeden punkt
przez pół godziny
jakby właśnie
nawiązał łączność z planetą
na której tuńczyk sam otwiera puszki
i wtedy ona milczy
bo wiadomo
że kot widzi rzeczy
których człowiek nie powinien widzieć
jej kot kradnie gumki do włosów
te które jeszcze rano pachniały
jej snem i perfumami
wynosi je pod lodówkę
jak jakiś mały mafioso
który prowadzi nielegalny handel
w piwnicy pod osiedlowym warzywniakiem
a potem siedzi dumny
na stosie swoich łupów
jak smok
który zamiast złota
zbierał przez całe życie
plastikowe nakrętki
i dwa paragony z Biedronki
czasem wskakuje na szafę
choć sam nie wie po co
potem stoi tam
przerażony własnym sukcesem
i drze mordę
jak tenor
który utknął w zsypie
bo wejść było łatwo
ale zejść
teraz już nie bardzo
wtedy ona bierze go na ręce
stawia na ziemi
a on otrzepuje łapy z obrzydzeniem
jakby właśnie został uratowany
przez najgorszy sort amatora
i natychmiast odchodzi
bez słowa
bez dziękuję
bez niczego
jak hydraulik
który skasował cztery stówy
za spojrzenie na rurę
czasem siedzi przy misce
patrzy na karmę
jakby była listem z urzędu skarbowego
wącha
odchodzi
wraca
patrzy jeszcze raz
jakby czekał
aż zmieni się skład
albo smak
albo sens życia
ale wystarczy
że otworzy lodówkę
i nagle
wyrasta obok niej
jak demon
powołany do życia
szelestem szynki
wtedy ociera się o jej nogi
i mruczy
udaje biednego sierotę
który od ośmiu lat
nie jadł nic
poza kablem od ładowarki
i jej monsterą
która płacze liśćmi
bo on traktuje ją
jak darmowy bar sałatkowy
w którym jedyną przyprawą
jest wizja rychłego rzygania na dywan
jej kot toczy też inne bitwy
najkrwawsze tam gdzie nie ma nikogo
walczy z przeciągiem o prawo do ciszy
i z własnym cieniem
który oskarża go
o współpracę z grawitacją
kiedy ona wchodzi do pokoju
on patrzy na nią jak świadek koronny
który właśnie przypomniał sobie
że ona też widziała jak lizał się po łokciu
tracąc na moment cały swój mroczny prestiż
wtedy zastyga w bezruchu
jak pomnik wystawiony ku czci
wszystkich zmarnowanych okazji
by nie być kochanym
czasem śpi tak mocno
że wygląda
jak stara skarpeta
wypełniona futrem i pretensją
a ona wtedy patrzy na niego
i myśli
że to niesamowite
że takie małe futrzaste bydle
potrafi jednocześnie
być królem mieszkania
klaunem
terrorystą
bezrobotnym filozofem
oraz kawałkiem dywanu
kiedy w końcu kładzie się na jej piersi
robi to z subtelnością betonowej płyty
mruczy jej prosto w ucho
tonem który mówi
''kocham cię ale pamiętaj
że gdybyś była mniejsza
już dawno leżałabyś pod lodówką
obok gumek do włosów i kurzu"
bo jej kot
niczego się nie wstydzi
ani brzucha
ani porażek
ani tego
że spadł z parapetu
bo za bardzo chciał ugryźć muchę
po prostu wstaje
i udaje że to było specjalnie
patrzy na nią z taką wyższością
jakby właśnie darował jej życie
i kładzie się spać
z miną boga
który po stworzeniu świata
stwierdził że wyszedł mu średnio
więc postanowił go po prostu
zignorować
