X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

jej pies

Wiersz Miesiąca 0
wolny
2026-04-02 10:08


jej pies

jej pies ma w sobie coś z bezrobotnego ochroniarza
który od piętnastu lat pilnuje magazynu
w którym nigdy niczego nie ukradli

leży pod drzwiami jak porzucony projekt ustawy
na który nikt o zdrowych zmysłach nie chce zagłosować

ale wystarczy że na klatce schodowej kichnie sąsiad
wtedy zrywa się nagle jakby właśnie dostał anonim
że nadchodzi koniec świata albo kontrola skarbowa
co dla niego jest właściwie tym samym

biegnie do drzwi
ślizga się na panelach jak pijany łyżwiarz figurowy
wpada bokiem w ścianę z głuchym odgosem klęski
szczeka z taką furią jakby chciał wypluć własne płuca
i ulepić z nich barierę przeciwlotniczą przeciwko listonoszowi
który jest dla niego jedynym autentycznym wcieleniem szatana

jej pies uważa że całe mieszkanie należy do niego

ona jest tylko personifikacją otwieracza do puszek
kobietą która płaci za prąd i czasem przez pomyłkę
próbuje usiąść na jego prywatnym tronie czyli kanapie którą ona kupiła na raty

kiedy wraca do domu
on już stoi przy drzwiach
trzęsie się cały jak pralka na wirowaniu w trakcie trzęsienia ziemi

macha ogonem z taką prędkością,
że gdyby podpiąć go do sieci
cała gmina miałaby darmowy prąd do końca świata
a on sam zaraz oderwie się od ziemi jak włochaty helikopter ratunkowy
który leci na ratunek tonącej w samotności parówce

jakby nie widział jej od ośmiu wieków
jakby właśnie wróciła z frontu pod teheranem
albo z biedronki co dla niego jest tą samą krwawą jatką

potem skacze na nią z gracją fortepianu
któremu w locie pękły wszystkie struny
liże ją po twarzy z pasją godną inkwizytora
poleruje jej łokieć na śmierć jakby to była relikwia
która pachnie perfumami i kradzionym kabanosem

jej pies ma też ten wzrok którym patrzy
kiedy ona bierze do ręki smycz

nagle zamienia się w cząstkę w akceleratorze
która za chwilę rozbije rzeczywistość na atomy

jak opętany prorok
który właśnie zobaczył Boga
i okazało się że Bóg idzie do parku
gdzie kwitną fijołki

biega po mieszkaniu jak odbezpieczony granat
sam wkłada łeb w obrożę
sam ciągnie smycz
sam prawie wypada przez okno
bo usłyszał słowo spacer

bo spacer jest dla niego jak objawienie narodowe

jak pielgrzymka podczas której trzeba nanieść poprawkę do konstytucji
i obsikać siedem drzew
trzy opony starego opla
i ten sam słup który w nocy stał się
znów podejrzany
bo pachniał kimś kto ma więcej niż on pewności siebie

na dworze jej pies idzie dumny jak generał
prowadzący armię złożoną wyłącznie z własnych lęków

ciągnie ją przez chodnik przez błoto przez kałuże
które uważa za swoje osobiste zwycięstwa terytorialne

czasem zatrzymuje się nagle
i patrzy w jeden punkt z taką powagą
jakby właśnie usłyszał że w krzakach siedzi pluton egzekucyjny
po czym okazuje się że to tylko liść

ale liść który poruszył się bez pisemnego zezwolenia

jej pies potrafi obszczekać ciszę
z taką nienawiścią jakby właśnie podsłuchał
że w próżni kosmicznej ktoś obraża jego rodowód
i podważa prawo do drapania się za uchem

ale czasem na chodniku wydarza się coś gorszego

reklamówka z żabki
hulajnoga albo jamnik
który spojrzał na niego jak księgowy w trakcie rozwodu

wtedy jej pies przestaje być psem
staje się galaretą z lęku która próbuje wpełznąć jej pod skórę

walącą się kamienicą strachu
w której każda cegła krzyczy w inną stronę

wskakuje jej na ręce
i wisi na niej z godnością mokrego ręcznika

zamienia się w sejsmograf strachu o masie piętnastu kilogramów

patrzy na potwora zza jej ramienia jak świadek koronny
który właśnie rozpoznał bandytę na okazaniu

ona stoi z nim na środku chodnika
z unieruchomioną histerią przyklejoną do kurtki
a on obejmuje ją łapami z miną istoty
która właśnie przeżyła wybuch elektrowni atomowej
choć przestraszyła ją tylko plastikowy worek na śmieci

jej pies nienawidzi też wszystkiego co się rusza
kurierów śmieciarek dzieci rowerzystów
i własnego odbicia w piekarniku

czasem stoi przed tą szybą
i szczeka na siebie
z furią kogoś kto spotkał w barze gnoja
co dwadzieścia lat temu odbił mu dziewczynę i życie

w nocy śpi tak jakby umarł na polu chwały
rozlany przez pół łóżka jak futrzasta katastrofa lotnicza

ale wystarczy że ona o świcie poruszy małym palcem
wtedy natychmiast otwiera jedno oko pełne pretensji
że śmie oddychać bez pozwolenia na jego materacu

bo jej pies kocha ją miłością totalną
głupią bezdenną i absolutnie cudowną

miłością stworzenia które oddałoby za nią życie
ale nie oddałoby tej jednej kanapki z szynką
którą ukradło ze stołu kiedy mrugnęła powieką

bo jej pies to biologiczny błąd w systemie wszechświata

czarna dziura która wciąga całą czułość i wypluwa sierść

mały terrorysta sypiający w różowej obroży
który co noc modli się do lodówki by wreszcie ogłosiła niepodległość


potem siedzi obok własnego sumienia
które ma kształt tłustej plamy na dywanie
i patrzy na nią z taką raną w oczach
jakby to ona była autorką całego zła na ziemi
a on tylko niewinną ofiarą systemu braku szynki

a ona piękna
stoi obok i nie może się ruszyć
bo w oczach psa widzi całą wojnę światów
i całe swoje życie które należy do niego
choć on za chwilę znowu przestraszy się własnego ogona

kocha go tak mocno
że aż chce się wyć do piekarnika

bo jej pies jest jedynym dowodem na to
że Bóg ma poczucie humoru ostre jak żyletka

a jej pies to mały mesjasz w brudnym futrze
który przyszedł zbawić świat od logiki
i zamienić jej życie
w jedno wielkie uśmiechnięte piekło

autor
Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
5 razy
Treść

6
5
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0
Warsztat

6
0
5
5
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


LydiaDel
LydiaDel
pięć minut temu
Twój wiersz czytałam z dużym zainteresowaniem – "mały terrorysta sypiający w różowej obroży" – po prostu czarująco. Pochodzę z wsi i znam tylko psy podwórkowe. Nie różnią się dużo od tego w Twoim wierszu ... hi, hi. Nasz piesiunio był czarny jak smoła, i malutki, jak roczne ciele. W dowodzie wpisano mu imię Cygan, myślę, pasujące do niego. Na noc był spuszczany z ląży (lince rozpiętej miedzy domem mieszkalnym, a oborą, gdzie stały konie hodowlane) i wtedy my (było nas 7 córek), nie wychodziłyśmy same do wychodka.
Drugi był całkowitym kontrastem. Wielkością dorównywał Cyganowi, sierść miał rudą i puszystą, a ogon piękny jak u lisa. Na imię miał Bukiet. Tata przeprowadzał go czasem do kuchni, by pozjadał resztki z kolacji, wtedy wszystkie wskakiwałyśmy na ogromny stół, chociaż on mógłby nas swoją łapa sprzątnąć, bo stół nie był dla niego żadną przeszkodą. A ja przestawałam oddychać, ale z powodu alergii, nie myśl, że się choć trochę lękałam.... 6/5 Serdecznie Jacku pozdrawiam.

Krystek
Krystek
godzinę temu
W wierszu zawarłeś wszystko z psiego charakteru,
Czytałam z zachwytem. Miałam kundelka Lolusia
zawsze potrafił mnie pocieszyć, rozbawić. Mimo,
że już od 20 lat temu patrzy na mnie z obłoków,
to żyje w miłych wspomnieniach i nadal mieszka
w moim sercu.
Ślę moc serdeczności i pogody ducha:)

Katarzyna<sup>(*)</sup>
Katarzyna(*)
godzinę temu
Składam broń przed Twoją twórczością Jacku.
Ludzie tak nie piszą.
Zawierasz TREŚĆ w treści i czytelnik wpada w spiralę wersów, niczym Alicja w inną, nieznaną dotąd rzeczywistość. Lecąc głową w dół (być może czeka go tam betonowe dno) podziwia klucze, szyfry, haki słowne tworzące alternatywny, głęboki, podprogowy i dotykający rdzenia duszy tekst.
Widzę to, czytam, rozumiem(?) i przeraża mnie Twoja zdolność.
Co ja tu robię? Co ja robię jeszcze na TW? To zamierzam wyszeptać dziś do Bezwzględnego Księżyca, który skutecznie odebrał mi sen tej nocy...
Jestem wyczerpana.
W wierszu zawarłeś sentencję, którą czasami wytykam Bogu - Bóg ma poczucie humoru ostre jak żyletka. Używam nieco innej formy, ale sens ten sam. A jednak to głównie Jego imię noszę na lewym przedramieniu.
Pozdrawiam z Ziemi;-)

sturecki
sturecki
dwie godziny temu
To pies napisany z rozmachem – w połowie domowy wariat, w połowie futrzasty tyran, a cały żywy i świetnie podpatrzony. Śmiech cały czas idzie pod rękę z czułością, więc ten rozgardiasz nie jest tylko wygłupem, ale portretem miłości, która ma sierść, lęki i ostre zęby na listonosza.
Trochę bym tylko miejscami przyciął, bo ten pies i bez tylu fajerwerków umie już sam obszczekać cały świat.
6/5


sturecki
godzinę temu
W takim razie, skoro oni dalej w Tobie gadają, to jeszcze nie czas na nożyczki, bo kanibalizm literacki bywa dobry dopiero wtedy, gdy bohater sam zaczyna prosić o skrót.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu

drogi Stu.

ale jak ja mogę przycinać jak we mnie jeszcze setki scen z tym gagatkiem i jego niesamowitą panią.

już teraz czuję sie jak jakiś literacki kanibalista.

Moona@
Moona@
dwie godziny temu
Czyta się na wdechu ;)
Pies to fajny dodatek do życia, choć czasem bywa esencją na samotność?
Pozdrawiam :)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu

kocham psy:)

dzięki piękne Moona;)

i serdeczności jeszcze przedświąteczne:)

Elżbieta
Elżbieta
dwie godziny temu
Hahaha...tak się śmieję, że nie potrafię nic logicznego napisać, coś wspaniałego, to esencja psiego charakteru I zachowania, przebiłeś tym wierszem , wizerunek kota!
Zabieram, Twój utwór do siebie!🐕


Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu

Eluniu.

śmieję się razem z Tobą z tych psich cudeniek.

pies - najstarszy przyjaciel człowieka.

czasem ostatni.

bądź Elu zdrowa:)

Elżbieta
dwie godziny temu
Oczywiście, Jacku komplet gwiazd dla Ciebie!
Serdeczności i pięknego dnia:)⭐️


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności