X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

jej pies

Wiersz Miesiąca 0
wolny
2026-04-02 10:08


jej pies

jej pies ma w sobie coś z bezrobotnego ochroniarza
który od piętnastu lat pilnuje magazynu
w którym nigdy niczego nie ukradli

leży pod drzwiami jak porzucony projekt ustawy
na który nikt o zdrowych zmysłach nie chce zagłosować

ale wystarczy że na klatce schodowej kichnie sąsiad
wtedy zrywa się nagle jakby właśnie dostał anonim
że nadchodzi koniec świata albo kontrola skarbowa
co dla niego jest właściwie tym samym

biegnie do drzwi
ślizga się na panelach jak pijany łyżwiarz figurowy
wpada bokiem w ścianę z głuchym odgosem klęski
szczeka z taką furią jakby chciał wypluć własne płuca
i ulepić z nich barierę przeciwlotniczą przeciwko listonoszowi
który jest dla niego jedynym autentycznym wcieleniem szatana

jej pies uważa że całe mieszkanie należy do niego

ona jest tylko personifikacją otwieracza do puszek
kobietą która płaci za prąd i czasem przez pomyłkę
próbuje usiąść na jego prywatnym tronie czyli kanapie którą ona kupiła na raty

kiedy wraca do domu
on już stoi przy drzwiach
trzęsie się cały jak pralka na wirowaniu w trakcie trzęsienia ziemi

macha ogonem z taką prędkością,
że gdyby podpiąć go do sieci
cała gmina miałaby darmowy prąd do końca świata
a on sam zaraz oderwie się od ziemi jak włochaty helikopter ratunkowy
który leci na ratunek tonącej w samotności parówce

jakby nie widział jej od ośmiu wieków
jakby właśnie wróciła z frontu pod teheranem
albo z biedronki co dla niego jest tą samą krwawą jatką

potem skacze na nią z gracją fortepianu
któremu w locie pękły wszystkie struny
liże ją po twarzy z pasją godną inkwizytora
poleruje jej łokieć na śmierć jakby to była relikwia
która pachnie perfumami i kradzionym kabanosem

jej pies ma też ten wzrok którym patrzy
kiedy ona bierze do ręki smycz

nagle zamienia się w cząstkę w akceleratorze
która za chwilę rozbije rzeczywistość na atomy

jak opętany prorok
który właśnie zobaczył Boga
i okazało się że Bóg idzie do parku
gdzie kwitną fijołki

biega po mieszkaniu jak odbezpieczony granat
sam wkłada łeb w obrożę
sam ciągnie smycz
sam prawie wypada przez okno
bo usłyszał słowo spacer

bo spacer jest dla niego jak objawienie narodowe

jak pielgrzymka podczas której trzeba nanieść poprawkę do konstytucji
i obsikać siedem drzew
trzy opony starego opla
i ten sam słup który w nocy stał się
znów podejrzany
bo pachniał kimś kto ma więcej niż on pewności siebie

na dworze jej pies idzie dumny jak generał
prowadzący armię złożoną wyłącznie z własnych lęków

ciągnie ją przez chodnik przez błoto przez kałuże
które uważa za swoje osobiste zwycięstwa terytorialne

czasem zatrzymuje się nagle
i patrzy w jeden punkt z taką powagą
jakby właśnie usłyszał że w krzakach siedzi pluton egzekucyjny
po czym okazuje się że to tylko liść

ale liść który poruszył się bez pisemnego zezwolenia

jej pies potrafi obszczekać ciszę
z taką nienawiścią jakby właśnie podsłuchał
że w próżni kosmicznej ktoś obraża jego rodowód
i podważa prawo do drapania się za uchem

ale czasem na chodniku wydarza się coś gorszego

reklamówka z żabki
hulajnoga albo jamnik
który spojrzał na niego jak księgowy w trakcie rozwodu

wtedy jej pies przestaje być psem
staje się galaretą z lęku która próbuje wpełznąć jej pod skórę

walącą się kamienicą strachu
w której każda cegła krzyczy w inną stronę

wskakuje jej na ręce
i wisi na niej z godnością mokrego ręcznika

zamienia się w sejsmograf strachu o masie piętnastu kilogramów

patrzy na potwora zza jej ramienia jak świadek koronny
który właśnie rozpoznał bandytę na okazaniu

ona stoi z nim na środku chodnika
z unieruchomioną histerią przyklejoną do kurtki
a on obejmuje ją łapami z miną istoty
która właśnie przeżyła wybuch elektrowni atomowej
choć przestraszyła ją tylko plastikowy worek na śmieci

jej pies nienawidzi też wszystkiego co się rusza
kurierów śmieciarek dzieci rowerzystów
i własnego odbicia w piekarniku

czasem stoi przed tą szybą
i szczeka na siebie
z furią kogoś kto spotkał w barze gnoja
co dwadzieścia lat temu odbił mu dziewczynę i życie

w nocy śpi tak jakby umarł na polu chwały
rozlany przez pół łóżka jak futrzasta katastrofa lotnicza

ale wystarczy że ona o świcie poruszy małym palcem
wtedy natychmiast otwiera jedno oko pełne pretensji
że śmie oddychać bez pozwolenia na jego materacu

bo jej pies kocha ją miłością totalną
głupią bezdenną i absolutnie cudowną

miłością stworzenia które oddałoby za nią życie
ale nie oddałoby tej jednej kanapki z szynką
którą ukradło ze stołu kiedy mrugnęła powieką

bo jej pies to biologiczny błąd w systemie wszechświata

czarna dziura która wciąga całą czułość i wypluwa sierść

mały terrorysta sypiający w różowej obroży
który co noc modli się do lodówki by wreszcie ogłosiła niepodległość


potem siedzi obok własnego sumienia
które ma kształt tłustej plamy na dywanie
i patrzy na nią z taką raną w oczach
jakby to ona była autorką całego zła na ziemi
a on tylko niewinną ofiarą systemu braku szynki

a ona piękna
stoi obok i nie może się ruszyć
bo w oczach psa widzi całą wojnę światów
i całe swoje życie które należy do niego
choć on za chwilę znowu przestraszy się własnego ogona

kocha go tak mocno
że aż chce się wyć do piekarnika

bo jej pies jest jedynym dowodem na to
że Bóg ma poczucie humoru ostre jak żyletka

a jej pies to mały mesjasz w brudnym futrze
który przyszedł zbawić świat od logiki
i zamienić jej życie
w jedno wielkie uśmiechnięte piekło

autor
Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
10 razy
Treść

6
7
5
3
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0
Warsztat

6
1
5
9
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


TheRamones
TheRamones
2026-04-03
W końcu znalazłam chwilę w tym przedświątecznym pie...karniku, żeby przeczytać Twój wiersz z należytą uwagą 😉

Cudowny, Twoje porównania są, jak to mówiła młodzież zanim stała się starszyzną, 'epickie'!

Miałam niejednego takiego psiego przyjaciela. I teraz myślę kto kogo w tych układach bardziej kochał...

I kto jest tu głównym bohaterem, ona czy pies? ;)

Brawo, robi wrażenie! 🤍👏


TheRamones
2026-04-03
Spokojnych 🤍

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-03

dziękuję.

sam się boję powiedzieć kto tu jest ważniejszy.

bo jak miałem swoje psy to odnosiłem nieodparcie wrażenie, że to one zabierały mnie na spacer:)


zdrowych, pogodnych Świąt dla Ciebie:)))))

PIERRE
PIERRE
2026-04-02
Granica miedzy nazwą czegoś co skacze, drapie i liże
nasz mózg i niemyślenie jest jak i inwersja
co nad kim panuje.
to jakbyś smakował zielony liść i dopiero nazajutrz chciał powiedzieć
czy był dobry nie oglądając się za siebie.
Uznałem, że rzeczy nienazwane nie były stworzone a dopiero czekają,
jak pies na sygnał: teraz twoja kolej- bierz je i zjedz po kość.
To dlaczego Japończycy mają najwięcej wynalazków przyglądając się czemuś już nazwanemu?
Mówią- nie pamiętam lub wracają do stdium przepotwarzania i tylko skrecają w inną stonę..
Tak jakbyś ogon zamienił na czapkę a kły na najważniejszą część łóżka fakira.
Nie problem w montażu czy obsłudze tylko w zapisaniu instrukcji i uruchomieniu serii.
Czy zatem pies jest seryjnym mordercą hot-dogów, gdzie pani nie pomyślała montując zbędne statki kosmiczne zwane bułkami?
Tak, nie pomyślała lub raczej nie zapytała..Przecież wystarczy słowo ,,spacer" , by ziemia znów pachniała szczeknięciem wokół równika a bieżnik w przedpokoju cierpliwie czekał na przyjęcie mokrej sierści wrazz resztami tak drapieżnych meteorytów, że tylko pan może je raz na tydzień wyekspediować do huczącej rury, ktora cudem jeszcze nie wybuchła..
Noc jest jedynym czasem, kiedy uszy łączą się pod pyskiem samoistnie i tworzą czepek do spania z końcówką zawleczki od granatu ciemnego sąsiada.
Jak dobrze, że czas ma kres i podzielony jest na warowanie, drapanie i obsikiwanie oraz merdanie ogonem- to czas psiego nieliczenia się z chodzeniem do pracy, bo wszystko robię bo chcę lub muszę ale nie wiem, że muszę..
Pozdrawiam Jacku:))
Miłego wieczoru:)


PIERRE
2026-04-02
* śmierdzącego
( przypomniałem sobie) braciszka

PIERRE
2026-04-02
* brat miał kilka tyg.

PIERRE
2026-04-02
Powiedziałem:
,Czemu mama urodziła takiego obsranego braciszka"..Wszyscy się zaśmięli a ja pomyślałem:
,,taki słaby żart a się śmieli.."
Wtedy zrozumiałem, że nie pasuję do reszty..
Pozdrawiam Jacku i życzę dobrych, snów kokosowych:))

PIERRE
2026-04-02
Dziękuję Jacku Drogi:))
Paradoksy są tymi przebłyskami innego świata, który czasem pozostawia niezaprasowane miejsca naszej świadomości, by nam powiedzieć, że to dopiero tam będziemy odkrywcami.
Już się pogodziłem, że jestem inny a właściwie, to wieku 3 lat..
Taka historia braterska, pozwolisz:
Brak miał kilka tygodni, może kilkanaście i do naszego nowego, już dużego, bo 36 metrowego mieszkania we wieżowcu przyjechało kilkunastu członków rodu, babcie, ciotki z mężami.etc.
by podziwiać..no właśnie kogo?
Leży w łóżeczku, zajmuje miejsce w moim nowym pokoiku, s w dodatku wrzeszczy jak opętany a ciotki otoczyły go, jakby nie wiem co..
Tata w pewnym momencie chciał odsunąć mnie od tej grupy, pozbawionej smaku..
Wziął do łazienki, wrzucił ,,obsraną pieluchę brata i kazał wyprać w wannie .
Ja zapłakany krzyczałem, żeby mnie wypuścił z zamkniętej łazienki. W końcu ułożyłem sobie tekst żartu i jak mogłem znów być przy wszystkich powiedxiałem:

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02
Piotrze.


czytałem Twój komentarz kilka razy i miałem wrazenie, że robisz z psem dokładnie to samo, co ja próbowałem zrobić w wierszu czyli odbierasz mu zwykłą nazwę i oddajesz go z powrotem jako coś duzo dziwniejszego i prawdziwszego.


bardzo mi zostało w głowie to zdanie o rzeczach nienazwanych, które jeszcze nie zostały stworzone tylko czekają.

chyba właśnie dlatego tak bardzo lubię pisać bo czasem wystarczy przesunąc jedną rzecz o pół kroku, zamienić psa w upadłego dyktatora albo hot-doga w miejsce zbrodni i nagle okazuje się, że swiat był od początku trochę bardziej absurdalny niż udawał.


"wszystko robię bo chcę lub muszę ale nie wiem, że muszę” i to jest z kolei chyba najkrótsza i najtrafniejsza definicja psa, jaką kiedykolwiek przeczytałem.


dziękuję Ci za ten komentarz.

jest dziwny w najlepszy możliwy sposób i zostanie mi w głowie na długo .


jesteś fantastyczny:)

i ja Cię bardzo lubię:)

wszystkiego dobrego Piotrze:)

januszek
januszek
2026-04-02
tak to rzeczywiście jest jej pies
rasy york
tylko że ma jeszcze zieloną żabę i .... widocznie podglądnął swych , którymi rządzi ,
bo z tą żabką to poczynia tak samo.

Żartuję Karmel mojej córki trochę jednak ... raczej dużo odstaje od opisu ;
ale jak sądzę, baraszkowaniem z żabką przebija
:)))
a jakieś pół wieku temu przyszedł za mną pies przybłęda. Owszem widziałem że idzie jakieś
15 m. z tyłu ale nie sądziłem że...
a on sam otworzył drzwi do sieni i kuchni ; przestraszonej mamie podał sam łapę,
gdy otrzymał kromkę chleba wyszedł i oddał temu , który był na podwórzu na łańcuchu i wrócił po drugą pajdę już dla siebie.
i żyliśmy ze sobą jak pies z psem
tzn. można było bawić się w gryzienie
ale wystawienie najbardziej czułego miejsca
, w jego przypadku gardła oznaczało że się poddaje i wtedy druga strona już wiedziała że czas skończyć zabawę

jakoś nigdy nie spotkałem takiego gestu ( zwłaszcza zrozumienie tego ) u ludzi.
Sadzę ze wśród wilków jest
Był on czarnym wilczurem.
Nazwałem go "Murzyn "
Gdzieś nawet mam wiersz o nim

Pozdrawiam serdecznie z podziwem dla Twojego kunsztu.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02
Januszku,


uśmiechałem się przez cały Twój komentarz.

ta zielona żaba brzmi jak ktoś trzeci w domu , ktoś, kogo trzeba nosić, pilnować i regularnie podporządkowywać własnej wizji swiata


ale najbardziej został mi w głowie ten wilczur i ta kromka chleba oddana psu na łańcuchu.

jest w tym coś tak prostego i tak pieknego, że aż trudno o tym mowić bez wzruszenia.

psy czasem potrafią zrobić jeden mały gest, który człowiek pamięta przez pół życia.

i bardzo poruszyło mnie to, co napisałes o wystawieniu gardła.

chyba właśnie na tym polega prawdziwe zaufanie , że druga strona mogłaby zrobic wszystko, a jednak nie zrobi.

zwierzęta wiedzą o takich rzeczach więcej niż my!!!!

dziękuję ci za ten komentarz.

i za murzyna też.

mam wrażenie, że to był jeden z tych psów, które nie kończą się nigdy do końca, tylko jeszcze bardzo długo chodzą za człowiekiem te piętnascie metrów z tyłu.

pozdrawiam Cię:)

badż zdrów:)

Eleanor Rigby
Eleanor Rigby
2026-04-02
Wspaniale i prawdziwie opisałeś psią naturę, momentami ironicznie, momentami czule.
Z tą uniwersalną prawdą, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka, kocha bezwarunkowo, jak matka swoje dziecko, a że przy tym troszeczkę się lęka to mały szczegół przy takim ogromie miłości.
Z wielką przyjemnością przeczytałam ten wiersz Jacku :)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02

miło mi bardzo, ze sprawiłem przyjemność:)

też kocham psy.

za ich oczy, za ich czułość, za ich wierność.

nie umiałbym chyba o nich nic złego napisać.

dziękuję Ela za fajny komentarz:)


Viola Arvensis
Viola Arvensis
2026-04-02
Wspaniale napisane. Z dużym polotem i humorem.

Widać wenę, świeże cudowne natchnienie i Muzę, która porusza wyobraźnię :)
Tak trzymaj


Trochę tu zazgrzytał jedynie ten park i fiołki- jakby nie z tej bajki ale to taka drobnostka.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02


te "zgrzyty" to fundament wiersza.

naprawdę tylko dwa?

jest ich tutaj osiem.

niosą ten tekst.

dziękuję serdecznie za dobre słowo.

nie mam żadnych nowych natchnień.

i nie chce mieć!

pozdrąwiam niezwykle:)


LydiaDel
LydiaDel
2026-04-02
Twój wiersz czytałam z dużym zainteresowaniem – "mały terrorysta sypiający w różowej obroży" – po prostu czarująco. Pochodzę z wsi i znam tylko psy podwórkowe. Nie różnią się dużo od tego w Twoim wierszu ... hi, hi. Nasz piesiunio był czarny jak smoła, i malutki, jak roczne ciele. W dowodzie wpisano mu imię Cygan, myślę, pasujące do niego. Na noc był spuszczany z ląży (lince rozpiętej miedzy domem mieszkalnym, a oborą, gdzie stały konie hodowlane) i wtedy my (było nas 7 córek), nie wychodziłyśmy same do wychodka.
Drugi był całkowitym kontrastem. Wielkością dorównywał Cyganowi, sierść miał rudą i puszystą, a ogon piękny jak u lisa. Na imię miał Bukiet. Tata przeprowadzał go czasem do kuchni, by pozjadał resztki z kolacji, wtedy wszystkie wskakiwałyśmy na ogromny stół, chociaż on mógłby nas swoją łapa sprzątnąć, bo stół nie był dla niego żadną przeszkodą. A ja przestawałam oddychać, ale z powodu alergii, nie myśl, że się choć trochę lękałam.... 6/5 Serdecznie Jacku pozdrawiam.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02

Leo.

siedem dziewczyn, konie , psy - można by piękne opowiadanie o Was napisać:)

już słyszę Wasze przestrachy, zachwyty, śmiechy i smutki:)

żywy dom.

pełen dziewcząt i kwiatów, pamiętników i obrazków.

och, Leo:)

tylko Ci pozazdrościć:)


dziękuję Leo pięknie :)

Krystek
Krystek
2026-04-02
W wierszu zawarłeś wszystko z psiego charakteru,
Czytałam z zachwytem. Miałam kundelka Lolusia
zawsze potrafił mnie pocieszyć, rozbawić. Mimo,
że już od 20 lat temu patrzy na mnie z obłoków,
to żyje w miłych wspomnieniach i nadal mieszka
w moim sercu.
Ślę moc serdeczności i pogody ducha:)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02

Lalusia.....też ładnie:)

Krysiu.

Ty jesteś tak uroczą osobą, że nawet nie musisz tego mówić bo ja to wiem - zwierzątka miały u Ciebie......siódme niebo:)

i ja za to Cię bardzo szanuję:)

Katarzyna<sup>(*)</sup>
Katarzyna(*)
2026-04-02
Składam broń przed Twoją twórczością Jacku.
Ludzie tak nie piszą.
Zawierasz TREŚĆ w treści i czytelnik wpada w spiralę wersów, niczym Alicja w inną, nieznaną dotąd rzeczywistość. Lecąc głową w dół (być może czeka go tam betonowe dno) podziwia klucze, szyfry, haki słowne tworzące alternatywny, głęboki, podprogowy i dotykający rdzenia duszy tekst.
Widzę to, czytam, rozumiem(?) i przeraża mnie Twoja zdolność.
Co ja tu robię? Co ja robię jeszcze na TW? To zamierzam wyszeptać dziś do Bezwzględnego Księżyca, który skutecznie odebrał mi sen tej nocy...
Jestem wyczerpana.
W wierszu zawarłeś sentencję, którą czasami wytykam Bogu - Bóg ma poczucie humoru ostre jak żyletka. Używam nieco innej formy, ale sens ten sam. A jednak to głównie Jego imię noszę na lewym przedramieniu.
Pozdrawiam z Ziemi;-)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02

Carla Junga oczywiście:)

znienacka przyszedł mi do głowy Martin Luther King.

ale jego James Rayn zastrzelił...... już dawno.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02

to wracamy do tego potężnego symbolu podświadomości czyli do księżyca!

spojrzał bym dzisiaj na drania ale chmury złośliwe.

sam nie wiem Kasiu co my dalej zrobimy.

ja bym zaczął od Carla Kinga z jego archetypem...
albo może od wpływu ksieżyca na stabilizację osi ziemskiej .

będę potrzebował Twojej pomocy.

czy ja dostanę?

nie wiem.

ale teraz wlaśnie o nią Cię Kasiu proszę:)

Katarzyna<sup>(*)</sup>
2026-04-02
Jacku, tego premiera to błagam, zostawmy gdzieś na uboczu (skoro nie można gdzieś dalej);-)
Pismo urzędowe mówisz, cóż...sporządzam pisma procesowe, więc czasami może mi forma nalatuje, gdy staram się być nazbyt profesjonalna i zdystansowana ;-)
Denab?
Co ciekawe, od kilku dni mój ThinkPad wita mnie po otwarciu zdjęciem naszej galaktyki, w której gdzieś tam Denab otoczony wodorem się panoszy;-)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02
no nie...

ja też jestem słodki.

to znaczy na pewno nie jestem gorzki.

Kasiu.

tak mi urzędowo odpowiedziałaś.

jakbym dostał pismo z kancelarii premiera.

Kasieńko?

a czy ewentualnie inne ciało niebieskie wychodziłoby w grę?

na przykład taki Deneb?

pomarańczowy nadolbrzym?

świeci sobie bardzo daleko ale za to jak cudownie się mieni.

o cholera!

mieni się czyli jakiś cygan?

chociaż to ona, gwiazda piękna.


nic to.

zostańmy przy księżycu.

dlaczego ja zawsze jestem "za mało".

jakby mi czegoś brakowało.

sfrustrowany jestem nieziemsko.

czyli lekko.....no tak, księżycowo.


będę się jeszcze starał jeżeli pozwolisz:)

Katarzyna<sup>(*)</sup>
2026-04-02
Słodki to jest mazurek wielkanocny ;-)(uwielbiam klasyczny), Księżyc widziany moją duszą jest... hm... Zuchwały, pewny siebie, obezwładniająco spokojny i bezwzględnie inteligentny, z poczuciem humoru, które nie każdy zrozumie. Księżyc to namacalne (choć odbite) źródło pulsującego Światła, w rytm którego tętni dusza.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02

a czy on spojrzał kiedyś w Twoje brązowe oczy?

nie?

to jeszcze nic o Tobie nie wie!

nie bój sie go!

jest słodki!

Katarzyna<sup>(*)</sup>
2026-04-02
Nie, tego nie.
Zostałabym sama. Księżyc wie o mnie prawie wszystko.
Ja o nim nic...

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02

no i co mam teraz powiedzieć?

że pogadam z tym całym księżycem?

po swojemu?

i on na SOR?

tego chcesz Kasiu?

Katarzyna<sup>(*)</sup>
2026-04-02
Przypominam - Nie pajacuj;-)))))
Te dowcipy o blondynkach nie wzięły się z przypadku, no ale....bez przesady!;-))))😻

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02
Kasiu:)

Ty pytasz co tutaj robisz?

ozdobą tego portalu jesteś!

jego poetycką muzyką!

graniem słów cudownych!

bo gdybyś odeszła, to ja bez Ciebie.......



oddam głos Michnikowskiemu:

"bez Ciebie jestem tak smutny jak kondukt w deszczu pod wiatr
bez Ciebie jestem wyzuty z ochoty całej na świat
bez Ciebie jestem nieładny bez żadnej szansy u pań
bez Ciebie jestem bezradny jak piesek co wypadł z sań..."


a ten księżyc co oczu pod Twym spojrzeniem nie mruży?

ten gagatek co spać nie daje?

czy on ma twarz, serce i duszę w miłości skąpaną?

i ta nić co połączyła jego i Ciebie, dwa serca o pulsie tak sobie bliskim......

uff.

Kasiu.

jak Ty do mnie takie słowa śliczne to ja tylko kwiaty pod Twoje stopy z nadzieją.....

dziękuję Kasieńko bardzo:)

jesteś przemiła:)

sturecki
sturecki
2026-04-02
To pies napisany z rozmachem – w połowie domowy wariat, w połowie futrzasty tyran, a cały żywy i świetnie podpatrzony. Śmiech cały czas idzie pod rękę z czułością, więc ten rozgardiasz nie jest tylko wygłupem, ale portretem miłości, która ma sierść, lęki i ostre zęby na listonosza.
Trochę bym tylko miejscami przyciął, bo ten pies i bez tylu fajerwerków umie już sam obszczekać cały świat.
6/5


sturecki
2026-04-02
W takim razie, skoro oni dalej w Tobie gadają, to jeszcze nie czas na nożyczki, bo kanibalizm literacki bywa dobry dopiero wtedy, gdy bohater sam zaczyna prosić o skrót.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02

drogi Stu.

ale jak ja mogę przycinać jak we mnie jeszcze setki scen z tym gagatkiem i jego niesamowitą panią.

już teraz czuję sie jak jakiś literacki kanibalista.

Moona@
Moona@
2026-04-02
Czyta się na wdechu ;)
Pies to fajny dodatek do życia, choć czasem bywa esencją na samotność?
Pozdrawiam :)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02

kocham psy:)

dzięki piękne Moona;)

i serdeczności jeszcze przedświąteczne:)

Elżbieta
Elżbieta
2026-04-02
Hahaha...tak się śmieję, że nie potrafię nic logicznego napisać, coś wspaniałego, to esencja psiego charakteru I zachowania, przebiłeś tym wierszem , wizerunek kota!
Zabieram, Twój utwór do siebie!🐕


Migrena...1<sup>(*)</sup>
2026-04-02

Eluniu.

śmieję się razem z Tobą z tych psich cudeniek.

pies - najstarszy przyjaciel człowieka.

czasem ostatni.

bądź Elu zdrowa:)

Elżbieta
2026-04-02
Oczywiście, Jacku komplet gwiazd dla Ciebie!
Serdeczności i pięknego dnia:)⭐️


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności