X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

Wenerolog

Wiersz Miesiąca 0
proza wierszowana
2026-02-04 10:06


motto.
 "gdy cię już posiądę to nie opuszczę aż do śmierci" 
(Nicotykanie)





Schodzę do gabinetu wenerologa
jak do piwnicy pod sumieniem.
Niżej już tylko rury kanalizacyjne,
które prowadzą prywatne rozmowy z wiecznością
i co jakiś czas płaczą rdzawą łzą.

Światło jarzeniówek skonfiskowano tu
za długi wobec słońca,
więc świeci połowicznie,
jak prawda po badaniu histopatologicznym.

To nie jest budynek.
To punkt skupu zużytej bliskości.
Sortownia ciał,
gdzie „kocham” zostaje przemielone
na procedurę zakaźną nr 4.

Ściany obite ceratą
w kolorze wyblakłego mięsa
pamiętają więcej niż ja.
Wszystko da się tu zmyć:
krew, pot, złudzenia, metafizykę.
Zostaje tylko zapach -
chlor, formalina, stara krew
i monety trzymane zbyt długo
w ustach nieboszczyka.

Tak pachnie syfilis.
Tak pachnie miłość,
kiedy ktoś wreszcie ją wycenił.

Siedzę na krześle,
które wygląda jak zeznanie
wymuszone torturą.

Lekarz przede mną nie ma twarzy.
Ma maskę przeciwgazową
i spokój księgowego Apokalipsy.

Jego dłonie są żółte od jodu,
palce sękate jak kłącza winorośli,
które zbyt często grzebały
w cudzej winie.

Nie patrzy mi w oczy -
oczy są zbyt czystym formatem,
nierefundowanym przez NFZ.

Patrzy tam,
gdzie „ja” przechodzi w „to”,
gdzie człowiek staje się
dokumentacją zdjęciową.

- Proszę to rozpakować,
mówi głosem,
jakby przełykał żwir
zmieszany z wazeliną techniczną.
- Ten egzemplarz miłości
ma wadę fabryczną.

Rozpakowuję się
jak paczka z Allegro:
ostrożnie,
z nadzieją, że może jednak
to nie to.

Wyciąga wziernik.
Zimny, stalowy dziób
ptaka padlinożercy,
wykuty w hucie
imienia "Nieodwołalnego Błędu."
Narzędzie rozchyla mnie
jak akta sprawy
o kradzież tlenu.

Moja godność zgrzyta,
ale podpisuje zgodę.

- O, proszę,
mruczy z zachwytem kolekcjonera.
- Syfilis.
Wersja deluxe.
Krętek blady tańczy tu menueta.

- Każde „tęsknię”
to jeden pasażer więcej.
To nie choroba.
To pieczęć własności.
System wreszcie znalazł
punkt zaczepienia w mięsie.

Słucham
i czuję ulgę.
Wreszcie coś działa.
Wreszcie coś mnie chce.

Na biurku leży piła.
Nie do ciała - do sensu.
Mentalny brzeszczot
do amputacji wspomnień,
do rżnięcia połączeń synaptycznych
odpowiedzialnych za „dlaczego”.

- Musimy przeprowadzić
amputację ontologiczną,
cedzi, dolewając mi do rany
kwasu z logo NFZ.

- Dusza jest siedliskiem
bakterii metafizycznych.
Nie przejdzie przez sito normy.
Za dużo treści niecenzuralnych.

Tu już nie chodzi o zdrowie.
Tu chodzi o formatowanie dysku.

Kiwam głową
jak dobry pacjent,
jak dobry obywatel.

Dusza brudziła czymś gęstym,
smarem do zawiasów
w bramach piekła,
żeby nie zgrzytały,
gdy wchodzą potulni.

Wypisuje receptę
na papierze ściernym.
Atrament z wywaru z pogardy.
Dawkowanie:
realizm trzy razy dziennie,
dożylnie.

Zakaz marzeń o dotyku.
Dotyk generuje koszty,
powikłania
i nieestetyczne skoki
w statystykach zgonów.

Mam się nie przywiązywać.
Przywiązanie sprzyja mutacjom.

Za nim archiwum.
Słoje z formaliną.
W każdym pływa
sine „na zawsze”
i zdeformowane „obiecuję”.
Eksponaty w muzeum
wielkiego rozczarowania.
Każdy opisany numerem sprawy
i ceną biletu:
chwila zapomnienia w bramie
za trzy złote.

- Następny!
ryczy, zanim zdążyłem się ubrać.

Wychodzę.
Moja skóra szeleści
jak zużyty papier wartościowy.

Jestem numerem PESEL
z przypisaną infekcją,
chodzącą ulotką
o szkodliwości istnienia,
użytkownikiem systemu TRUP+
w wersji stabilnej.

Na korytarzu cienie
trzymają się za krocza
i patrzą na mnie
z zazdrością.

Serce bije mi
w rytmie urzędowego zaklęcia:
Sy-fi-lis.
Sy-fi-lis.
Sy-fi-lis.

Uśmiecham się bezwargowo.
Bo wiem,
że teraz jestem kompletny.
Jedną, wielką,
ropiejącą prawdą.

Taką, której żaden system
nie dotknie
bez gumowej rękawiczki,
formularza ZL-17
i krótkiej modlitwy
do rejestru zgonów,
okienko numer trzy.



autor
Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
8 razy
Treść

6
7
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0
Warsztat

6
0
5
8
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Pióro Amora
Pióro Amora
dwie godziny temu
Masz niepowtarzalny styl.
Najmocniejszym punktem utworu jest sposób, w jaki sprowadzasz sferę ducha (sumienie, miłość, metafizykę) do poziomu fizjologii i administracji. Gabinet lekarski staje się tu konfesjonałem, ale bez nadziei na rozgrzeszenie.
6/5
Miłego wieczoru

Maciek.J<sup>(*)</sup>
Maciek.J(*)
dwie godziny temu
co mówi wenerolog kiedy w diagnozie kiła ?
proszę pani(albo pana) : to jest syf mogiła

Jastrz
Jastrz
trzy godziny temu
Niestety syf otacza nas wszędzie. Ale ten u wenerologa jest chyba mniej zawiniony i uleczalny.

LydiaDel
LydiaDel
pięć godzin temu
Język, metafory – tylko pozazdrościć. Widzę, że jak się rozpędzisz, to nie ma końca. Dawniej, to była tragedia. Wielu przepłaciło życiem.
"Jedną, wielką,
ropiejącą prawdą." – brzmi brutalnie, ale prawdziwie.
6/5 Z podziwem pozdrawiam.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
cztery godziny temu

Leo.

za szybka " miłość" i ropiejące skutki.

strzeżcie się mężczyźni
bo krętek tkwi w szczegółkach :)

dziękuję Leo.

bardzo :)

Viola Arvensis
Viola Arvensis
ponad pięć godzin temu
Udana seria o tzw. lekarzach, mam wrażenie, że końca nie będzie :)

Ten fragment :

"Serce bije mi
w rytmie urzędowego zaklęcia:
Sy-fi-lis.
Sy-fi-lis.
Sy-fi-lis."

jest super.
I choć serce z syfilisem nijak idzie w parze, tu w trójkącie z urzędem jest rewelacyjne i wszystko się zgadza.

Metaforki jak zawsze the best.
Ty też.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
cztery godziny temu

Wiolu.

bardzo dziękuję.

jesteś dla mnie zbyt łaskawa.

to sobie pójdę pomarzyć.

radości i pogody ducha .
pełne garście dla Ciebie :)

Krystek
Krystek
ponad pięć godzin temu
Trafnie przedstawiłeś mankamenty
służby zdrowia oraz reakcje i odczucia
pacjentów.
Ślę moc serdecznych pozdrowień:)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
ponad pięć godzin temu

Krysiu.

miłość która boli.

i na dodatek jest krępujaca.

sam Lenin !!!!!!!

pozdrawiam:)

sturecki
sturecki
dziesięc godzin temu
Czarna satyra, w której wizyta u wenerologa staje się zejściem do „piwnicy” systemu i – nade wszystko – sumienia, a choroba: groteskowym certyfikatem własności oraz ostatecznym „sformatowaniem” człowieka.
Jest w tych wersach zderzenie biologii z biurokracją: miłość zostaje przemielona na procedury, a ciało i dusza na dokumentację, numer i statystykę. Puenta – ulga, że „wreszcie coś mnie chce” – jest okrutnie trafna, bo pokazuje głód bycia wybranym nawet przez zakażenie.
Zbudowałeś apokaliptyczny świat językiem konkretu (chlor, formalina, cerata, wziernik) i metaforą instytucji, która zamiast leczyć, redukuje sens do formularza. Są też wątki wstydu, samotności i odczłowieczenia: „ja” przechodzi w „to”, a „na zawsze” pływa w słoju. Na koniec podsuwasz paradoks: kompletność przychodzi nie przez miłość, tylko przez ranę, która jednocześnie boli i daje „prawo wstępu” do prawdy.
6/5


sturecki
ponad pięć godzin temu
Miłość faktycznie ma wiele imion - ale jak się ją łapie nie tylko sercem, to czasem zamiast wspomnienia zostaje „pamiątka” do ukrywania i wstydliwa nauczka na przyszłość.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
ponad pięć godzin temu

Stu.

milość niejedno ma imię.

tutaj czlowiek łapie ją nie tylko sercem.

i później się z kiłą wstydliwie obnosi.

albo chwila zatracenia.

dziękuję.

Elżbieta
Elżbieta
dwanaście godzin temu
Ha! Mam nadzieję, Jacku, że nie przekręciłeś wskazówek zegara na dziewiętnasty wiek? W końcu, ta "franca", też ma już swoje "wieki". Ale znajduję w Twoim utworze bardzo dobre metafory, ujmujące jest "rozpakowywnie", to z jednej strony bezbronność, z drugiej przedmiotowość pacjenta "paczki". Bałam się tej piły, pewnie domyślasz się dlaczego. Ciekawe jest zakończenie, trochę horrorystyczne i to mantryczne zaklęcie z nazwą choroby.
Serdecznie pozdrawiam, Jacku, chyba teraz kolej na ortopedę:))⭐️


Migrena...1<sup>(*)</sup>
dziesięc godzin temu
Eluniu.

obiecalem Ani Koss okulistę z uwzględnieniem " zwierciadła duszy" więc teraz z tym walczę a póżniej wjadę tutaj z ortopedą.

tylko muszę coś o tym specu poczytać najpierw.

dziękuję za Twój komentarz.

zawsze jesteś dla mnie łaskawa !

a ja czuję się za to wdzięczny.

Eluniu, mróz ustępuję, "zaraz kasztanami wybuchnie maj" więc ja Tobie........tego maja juz dziś w sercu życzę :)




Nicotykanie<sup>(*)</sup>
Nicotykanie(*)
dwanaście godzin temu
O. Może zdążę przed Stu :)

Migu, Twój „Wenerolog” to coś, co wchodzi pod skórę i zostaje. Nie da się przejść obojętnie – każdy obraz, każdy detal pachnie czymś, co znamy. To wiersz o ciele, o miłości, o upokorzeniu, ale też o dziwnej uldze, gdy ktoś wreszcie spina nasze uczucia w procedurę i numer PESEL.

Boli i fascynuje jednocześnie. Tak czysto pokazujesz, że intymność w systemie staje się dokumentacją, a człowiek – egzemplarzem. I mimo całego obrzydzenia jest w tym coś tragicznie pięknego: ta brutalna prawda o tym, co w nas zostaje, gdy ktoś wreszcie nas „posiada”.

Czytam i czuję ulgę, bo wiesz Migu– w tym chaosie formaliny, wzierników i urzędowych zaklęć jest też coś, co daje poczucie kompletności. Jakby w tym świecie, który wszystko redukuje do numeru, ktoś w końcu powiedział: „tak, to prawda, tak to wygląda, i nie da się inaczej”.

Ładnie to motto wplotłeś, choć była to jedynie luźno rzucona myśl na wiatr.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
dwanaście godzin temu

Twoja myśl rzucona na wietr trafiła w moje serce.

przyjąłem ją z wdzięcznością i nasyciłem się nią :)

dziękuję za Twoje słowa.

to piekne, że jest ktoś kto pod moim wierszem powie:

jest dobrze Migrena !

i ja to od Ciebie usłyszałem :)

pozostaje mi tylko z szacunkiem podziękować.

i to teraz czynię.

dziękuję :)



Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności