X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

Połykacz Słów - historia przedziwna cz.1, 2 i 3

Wiersz Miesiąca 0
proza wierszowana
2020-08-14 00:59
Wrzucam całość w jednym miejscu, aby było łatwiej :) Jeśli ktoś nie chce czytać całości - cz. 3 jest wydzielona od pozostałych
CZĘŚĆ PIERWSZA
Połykacz słów stanął pod
atramentowym niebem
i zachłannie wypatrywał
spadających gwiazd.
Za każdym razem,
gdy dostrzegał jakąś,
połykał jedno słowo,
które ktoś wypowiadał.
Dlaczego?
Chciał być świetnym mówcą.
Za mało jednak wierzył,
że zdoła w wystarczającym stopniu,
opanować tę sztukę.
Wymyślił więc, że jeśli
połknie odpowiednio dużo słów,
będzie mógł mówić pięknie
i dzięki swej elokwencji
będzie podziwiany,
zdobędzie sławę.

Od dzieciństwa marzył o tym,
aby zatrudnić się w cyrku
i podróżować po całym świecie.
Żonglowanie słowami
zupełnie mu jednak nie wychodziło.
Słowa rozsypywały się
bezładnie u jego stóp
i skakały na wszystkie strony
jak gumowe piłeczki.
Miał wrażenie,
że słyszy ich złośliwy chichot,
że drwią z jego nieporadności.
Czasem, gdy nie żonglował,
słowa wymykały mu się z ust
gwałtownym i niekontrolowanym
potokiem obelg lub frazesów.
Ciskał nimi na prawo i lewo.
Nie mógł nad tym zapanować.
Wypowiadane w złości słowa
obumierały tam, gdzie upadły,
pozostawiając po sobie ciemną
smugę popiołu.
Jedyny ślad ich istnienia.
Odchodziły w ciszę
I przepadały bezpowrotnie.

To głęboko smuciło Połykacza słów.
Pomyślał, że musi je chronić
przed nimi samymi.
Dopóki pozostawały w nim,
niewypowiedziane -
były czyste i piękne.
Dlatego próbował zaciskać usta
albo zasłaniać je dłonią.
Nic z tego, zawsze jakieś słowo
wymknęło się mimo jego woli
i trafiało rykoszetem kogoś,
kto akurat był w pobliżu.
Z dnia na dzień
ludzie zaczęli go unikać
i wytykać palcami,
nikt nie chciał
z nim rozmawiać.

Pewnego dnia Połykacz słów
spakował wszystkie swoje rzeczy
i wyruszył w świat.
Wędrował długo,
czas przestał mieć znaczenie.
Nie zauważał nawet
zmieniających się pór roku.
Spał, jadł i szedł,
unikał uczęszczanych dróg,
nie chciał z nikim rozmawiać.
Stał się więzieniem dla słów,
które wcześniej połknął.
Słowa na początku próbowały
uciekać z niewoli,
prosiły o pomoc myśli,
ale nic z tego…
usta Połykacza
pozostawały zaciśnięte,
tak mocno, jakby ktoś je zaspawał.
Po wielu próbach poddały się
i kołysane ruchem jego ciała
trwały w sennym letargu,
czekając na lepsze czasy.
Kiedy już zupełnie
Straciły nadzieję,
że kiedyś jeszcze
ich los się odmieni,
nagle zobaczyły światło…

********
CZĘŚĆ DRUGA
Najpierw nieśmiały,
wątły promyk,
który ni stąd ni zowąd
pojawił się w okolicy ust
Połykacza Słów.
Sączył się niemrawo,
ale był na tyle widoczny,
że przyciągnął uwagę słów,
wszystkie, prawie jednocześnie,
zaczęły odwracać się
ku ustom swojego oprawcy.
Te, które stały bliżej,
starały się podpłynąć jeszcze bliżej
a te co stały dalej,
próbowały spoglądać ponad pozostałymi.

Tak, ten mały, wątły promień
wywołał osobliwe poruszenie.
Chwilę później, pojawiła się
prawdziwa eksplozja światła.
Na początku białego,
potem zaczęło mienić się
różnymi barwami,
które przenikały się i łączyły,
nabierając fantazyjnych kształtów:
zwierząt, roślin i figur geometrycznych -
zupełnie jak w kalejdoskopie.
Słowa zaczęły zbliżać się do siebie,
obejmować i kołysać na boki,
drżąc delikatnie,
może z lęku, może z niepewności,
któż to wie…

Jednocześnie dał się słyszeć
coraz głośniejszy pomruk
zachwytu i niedowierzania.
Słowa, uwięzione w ciemności,
dawno nie widziały
czegoś równie pięknego.
Wtedy, jak iskra,
pojawiła się znikąd myśl
a może było to bardziej przeczucie,
że oto dzieje się coś wyjątkowego,
że to początek nowego życia.
Połykacz Słów siedział wtedy
w cieniu sędziwej gruszy,
plecami opierał się o jej pomarszczony pień.
Odpoczywał utrudzony wielogodzinną drogą,
twarz miał zakrytą kapeluszem
i oddawał się poobiedniej drzemce,
pozwalając myślom płynąć swobodnie.
Słońce próbowało złożyć na jego twarzy
pocałunek, ale nadaremnie.
Cień strzegł jego spokoju
podczas gdy on śnił…

Był pięknym sokołem,
o silnych skrzydłach
i nieustępliwym spojrzeniu,
odważnym i walecznym.
Latał nad górami, nad jeziorami i rzekami,
latał nad wąwozami pełnym kwiatów
i dolinami zielonymi tak,
że z zachwytu zapierało mu dech.
Był wolny i szczęśliwy,
wiatr unosił go na swoich ramionach
a on zataczał w powietrzu kręgi…
Czuł, że z każdym oddechem,
przepełnia go głęboka wdzięczność za to,
że może podziwiać wszechobecne
piękno świata…
Wtedy, nagle, poczuł maleńkie ukłucie
w swoim mężnym, sokolim sercu -
tak, to była tęsknota...

**********
CZĘŚĆ TRZECIA
Przed oczami stanął mu obraz
jego rodzinnej wioski,
położonej w zielonej, żyznej dolinie,
pomiędzy górami,
zamieszkałej przez pracowitych,
życzliwych i szczęśliwych ludzi.
Przypomniał sobie pełne bruzd,
spracowane dłonie swojego ojca.
Przynosił na nich zapach ziemi,
przynosił wiatr i pot,
kiedy wracał do domu,
po całym dniu pracy w polu.
Mimo to, były to dłonie
szczęśliwego człowieka.
Pełne miłości, gotowe do pracy,
niosące pomoc innym,
nigdy nie były puste i bezczynne.

Chwilę później Połykacz Słów
przypomniał sobie delikatny i troskliwy,
dotyk rąk swojej matki.
Głaskała go po głowie zawsze,
gdy złożył ją na jej kolanach.
Przywołał z pamięci
siłę jej matczynego uścisku -
tuliła go, ilekroć potrzebował pocieszenia,
potrzebował spokojnie pomyśleć chwilę
lub gdy chciał podzielić się swoją radością.
Była przy nim,
na niego przelała całe światło,
które nosiła w sobie, dobro i miłość,
które dały początek jego istnieniu.
Tak, był dzieckiem miłości.

Połykacz Słów westchnął cicho przez sen,
Przez jego twarz przeszedł
ledwie dostrzegalny cień i znowu poczuł
to delikatne ukłucie w sercu.
Instynktownie podniósł twarz ku słońcu,
które zdawało się na to czekać,
bo natychmiast złożyło pocałunek
na jego czole, musnęło czerwień jego ust
i oprószyło ją pyłkiem
ze skrzydeł jedwabnika.
O czym myślał wtedy Połykacz Słów?
Nie wiem…
Ale jego usta rozchyliły się delikatnie.
To był ten moment, kiedy światło
wlało się łagodną smugą w jego usta,
delikatnym, niespiesznym promieniem,
który przyciągnął uwagę uwięzionych słów.

Ciepło przepełniło Połykacza Słów,
dotarło do każdej pojedynczej komórki,
przeniknęło do krwiobiegu
i niesione w kroplach krwi,
przetoczyło się
po najdalszych zakamarkach jego ciała
a mimo to spał spokojnie,
oddychał miarowo i śnił…
Przypomniał sobie wszystkie jasne dni,
Gwar rozmów, wspólny śpiew,
który echo niosło na swych ramionach
aż do sąsiedniej wioski.
Przypomniał sobie śmiech swojej siostry,
perlisty jak kropelki rosy
na źdźbłach trawy o poranku.
Ileż razy gasili nimi pragnienie,
tarzając się wśród kwiatów,
upojeni ich zapachem,
kolorami i trzepotem skrzydeł motyli,
które bez lęku fruwały koło ich twarzy.
Serce Połykacza Słów pełne było miłości
do rodziców i siostry, biło miarowo i mocno
jakby chciało z całych sił pomóc mu się obudzić.
Widział siebie, jak wędruje przez las,
przystaje przy cicho szemrzącym strumieniu,
nabiera wody do bukłaka.
Widział swoje odbicie w falującym nurcie,
przetykanym promieniami słońca,
które mieniło się kolorami tęczy.

Nie był tym zalęknionym
i niepewnym siebie człowiekiem,
który po kryjomu,
dawno temu opuścił rodzinne strony.
Widział silnego, pewnego siebie mężczyznę,
o nieco melancholijnym spojrzeniu
i smutnym uśmiechu...
Zaczerpnął wody w dłonie,
przemył twarz i jeszcze raz spojrzał w toń…
c.d.n.
Historia Połykacza Słów jest niezwykła...co będzie dalej nie wiem, czekam..., czekam na każde spotkanie z nim, uczy mnie cierpliwości i snuje swoją historię jak pajęczą sieć...

Ocena wiersza

Wiersz nie został jeszcze oceniony.

Oceny tego wiersza są jeszcze niewidoczne, będą dostępne dopiero po otrzymaniu 5-ciu ocen.

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Chris<sup>(*)</sup>
Chris(*)
2020-09-01
Pasjonująca proza wierszowana. Dodam że sprawnie napisana. Bardzo utkwił mi w pamięci fragment o "dzieciństwie" Połykacza Słów. Przynajmniej tak sobie ten fragment nazwałem.
Opowiadanie jest pełne kolorów, barwne, przyjazne dla Czytelnika a dobry warsztat sprawia że chce się czytać dalej i więcej. Pozdrawiam!


Anuk
2020-09-03
Dziękuję bardzo Chris:)
Połykacz Słów opowiada mi dalszy ciąg...skrzętnie notuję...

Salymon
Salymon
2020-08-15
I ja nie mogę się doczekać by dowiedzieć się co zobaczył w tej toni...


Anuk
2020-08-15
Ja też...dlatego słucham jego opowieści i spisuję ją dalej.

Kornel Passer
Kornel Passer
2020-08-14
Kiedy czytam Twoja opowieść to uderzająca jest aura łagodności, którą jest spowita. Nawet dramatyczne przejścia ubierają się w taką nutę. Łagodność zaprowadza też spokój, chociaż wzmaga jakaś bliżej nieokreśloną tęsknotę. Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszego natchnienia.


Anuk
2020-08-14
Dziękuję za piękny komentarz. Mam podobne odczucia jak czytam to, co powstało do tej pory. Pozdrawiam serdecznie

E. Chmurka
E. Chmurka
2020-08-14
Cześć Anuk,

Utwór odbieram jako pięknie i bogato oniryczny :) Tak kieruje mnie percepcja.
Jawa przeplata się z rzeczywistością w bardzo nieprzewidywalny i zaskakujący sposób.
Opowiadanie wymusza skupienie, często powrót kilka wersów wyżej ;)
WLW - wymagająca lektura wyobraźni ;)

Pozdrawiam "pochmurnie" ;)


Anuk
2020-08-14
Dziękuję Chmurko :) pozdrawiam słonecznie

Marek Żak
Marek Żak
2020-08-14
Przepoczwarzanie się i nabieranie mocy postępuje. Zobaczymy co dalej:). Pozdrawiam


Anuk
2020-08-14
Zobaczymy:) pozdrawiam serdecznie



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności