Bezduszne tango
Przyszła koperta z NFZ-u
Sanatoryjny na niej znak
Już cała kipię z tej podniety
Bo tanga wnet poczuję smak.
Choć pesel mam już przedawniony,
Rzeczy zostawiam nie wiem gdzie,
Nie jestem, jak te inne żony,
Co dawno zestarzały się.
Znów będzie tango bezduszne, ale słodkie,
Noga w rozkroku, w kolanie dziwny trzask.
Choć stawy sztuczne, a kroki jakieś krótkie,
Dla mnie jest parkiet i nocnych świateł blask.
Szminka na ustach zawsze świeża,
Gorset zacisnę, wciągnę brzuch,
Gdy jakiś facet mnie namierza.
W ciało wstępuje nowy duch,
Mąż w domu zupę niech odgrzewa,
Albo z pilotem idzie spać,
A moja dusza będzie śpiewać,
Póki orkiestra będzie grać!
Zatańczę tango bezduszne, ale słodkie,
Z kolejnym panem, aż zobaczymy brzask.
Choć stawy sztuczne, a kroki jakieś krótkie,
Dla mnie jest parkiet i nocnych świateł blask.
Ten w marynarce w pierwszym rzędzie,
Ukłonem pyta, czy pozwolę.
Mówi, że w życie mnie powiedzie,
Chociaż go z rana plecy bolą.
Tak mocno trzyma mnie pod boki
I wirujemy jak dwa liście,
A potem mówi gubiąc kroki
„Ach, jak wyglądasz zarąbiście!”
Bo tańczę tango bezduszne, ale słodkie,
Z kulawym panem, co ciągle gubi krok.
Dziś jak za młodu znów udam tę idiotkę
Dla mnie jest parkiet, dla niego będzie szok.
Niech mi zazdroszczą koleżanki,
Co w swoich domach liczą lęki,
Sanatoryjne wszak poranki
Mają ten uścisk męskiej ręki
I się nadają na piosenki
ole!
06-02-2026
GrzesioR
