W Ogrodzie Oliwnym
Gdy się zacznie święta męka.
W rymie prostym, ale drżącym,
Przed Nim nawet wiersz ten klęka.
Pójdźcie śladem tej miłości,
Co przez gorycz poprowadzi.
Bóg w swej wielkiej cierpliwości,
Świat Ojcowską ręką gładzi.
Wyszedł Jezus znów na wzgórze,
A uczniowie z Nim kroczyli.
„Módlcie się w tej mrocznej porze,
Byście wiary nie stracili.”
Odszedł sam na rzut kamienia,
Upadł kornie na kolana.
„Oddal kielich i cierpienia...
Lecz Twa wola niech się stanie.”
Anioł z nieba Go umacniał,
Gdy się modlił w wielkiej trwodze.
Krew wraz z potem grunt zraszała,
Ciężar grzechów stał na drodze.
Ten pot krwawy to ofiara,
Lęk człowieka i udręka.
To Bóg-Człowiek cierpi teraz,
Gdy pod winą świata pęka.
Po modlitwie kiedy wrócił,
Zastał braci w sennym stanie.
Takie słowa wówczas rzucił,
Przerwał smutne ich czuwanie:
Módlcie się, abyście nigdy,
Już pokusie nie ulegli,
By uniknąć duszy krzywdy,
Gdy będziecie wiary strzegli.
Nagle Judasz idzie z tłumem,
Pocałunkiem Mistrza zdradza.
Zło się karmi wielkim szumem,
Gdy nadchodzi mroku władza.
Uczeń sługę mieczem rani,
Jezus woła „Dosyć tego!”.
Goją ucho Boskie dłonie,
Tak miłują wroga swego.
Czemu z kijem tu przyszliście?
Wszak w świątyni z wami stałem.
Mrok panuje dzisiaj w świecie,
Plan zbawienia ukochałem.
I choć mrok ogarnął ziemię,
Lecz nadzieja nie wygaśnie.
Jezus wziął na siebie brzemię,
By nas zbawić dzisiaj właśnie.
02-01-2026
GrzesioR
