kwietniowy powiew...
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
przeszywa trzewia powietrza chłodem
wnika oblepia szczelnie się wgryza
odchodzi wraca to znów uderza
jak lekka w swojej postaci bryza
snuje się płoży nad źdźbłami darni
o nagość pola ociera ciało
wzbija się w kłęby pusznych przestworzy
ciągle chce więcej wciąż mu za mało
gardzi spokojem wiotkim powiewnym
choć czasem siądzie w parku na ławce
wtedy w podmuchach nienamacalnych
czesze skrzydłami afrodmuchawce
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
############################
