gawrony...
czarne anioły na błękicie
dokąd tak śpieszno cóż was płoszy
posiedźcie chwilę w dębu progach
dajcie zmysłowi gram rozkoszy
gdyż na połaci śniegiem słanej
jesteście niczym agat w broszy
pewnie wam zimno gdyż mróz ściska
i pod piórami się panoszy
posiedźcie chwilę pogadajcie
w ptasie rozmowy szepto - gwarne
czasem donośne innym razem
w ciężkiej strukturze cicho czarne
puste nijakie jak u ludzi
lecz mimo to się pragnę wsłuchać
w gawiedź realnie namacalną
która w materii jak lód krucha
wysnujcie z gardeł ciężkie tony
słuch namaścicie błogim echem
lekkość śnieżności ujmie nuty
niesione wiatrem z każdym wdechem
wzrok się rozmarzy w kakofonii
jaką stworzycie w czystej bieli
dokąd wam śpieszno co was płoszy
czarni jak nieme sny anieli…
#############################
