*** (Na ubitej ziemi...)
zmieszanej z prochami zamęczonych,
pląsaliśmy w objęciach kobiet,
wysławiając ciało,
bramę do krain nieprzebytych
i błogich.
Układaliśmy wiersze
delikatne, jak tkaniny Cesarstwa,
starannie odwracając wzrok
od zdziwionych, wielkich oczu dzieci
z opuchniętymi brzuszkami
i żebrami na wierzchu.
Stojąc po kostki
w rozlanej krwi niewinnych,
twardo broniliśmy prawa do piękna,
choćby miało być krótką dygresją
od śmierci i rozkładu.
W pięknych umysłach
przygotowaliśmy ustronne komórki
na obrazy i głosy sponiewieranych,
głodnych i zaszczutych,
dbając o to, by za często
ich nie otwierać.
