drżenie w moich dłoniach
bardzo nie lubi się ujawniać
woli wskazywać palcem
i krzyczeć!
tym cieniem jest głos
który nie chce się przyznać
że rana na sercu
już była zanim przyszła
i że to nie świat ją otworzył
lecz cisza, którą noszę
od lat schowaną pod językiem
jak niedopowiedziane słowa
sen nie znika — tylko czeka
aż spojrzę mu prosto w twarz
i zamiast wołać cudzym głosem
powiem wreszcie: to ja
drżenie w moich dłoniach
przestaje być tylko ucieczką
bo uczę się trzymać ten ciężar
bez potrzeby odwracania wzroku
cień już nie jest mi wrogiem
choć wciąż mówi półszeptem
a ja, powoli z tych słów
składam twoje imię
które brzmi jak przebaczenie
