Tonę całkowicie
Gdy mnie nazwałeś - już nie rób tego
Po tych godzinach wykutych w czasie
Gdy nic już nie jest nie naznaczone
Samotność moja straciła własność
I spójrz się na mnie - to jest tak wiele
Po tej tułaczce - w ciągłym zaszczuciu
Gdy mą ostoją był bunkier szafy
Spowity łuną modlitwy z Bogiem
Teraz gdy tonę już całkowicie
Świat wrogi obok - chce dobrze widzieć
I się nasycić śmiercią w zgnębieniu
Wiem że jak zechcesz to coś wymyślisz
