dzień miłowania…
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
okno firaną gęstą zasnute
opiera czoło o taflę nieba
zima wciąż jeszcze siedzi w konarach
przemarzniętego w jej barwach drzewa
słychać pomruki zmęczone wiatru
który przycupnął na parapecie
i w ucho myszy spod zdartej miotły
bajania wietrzne leniwie plecie
samotność w fotel cielsko wsadziła
chyba wygodę w zadzie poczuła
nie musi snuć się w taką pogodę
po polnych ścieżkach to kanikuła
niemiła nawet jej zatem siedzi
abym nie czuła się całkiem sama
okno firaną gęstą zasnute
to samotności stabilna rama...
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
