przed fazą senności....
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
blaski uliczne liżą zasłonę
rzucają cienie pod murów stopy
gasnę powoli niknąc w nicości
której leniwy w swym geście dotyk
pochłania ciało jakby łykając
po jednej dozie spójność oddechów
odpływam z wolna na fali ciszy
nienamacalnie bez drgnień pośpiechu
opadam wznoszę się i w lotności
wyciszam szmerność mojego ucha
chociaż z przekory trzymam się jaźni
aby szemrania nocne wysłuchać
o tematyce mi jakże bliskiej
lecz nagle milkną myśli zmęczone
zapada niebyt głuchy milczący
blaski uliczne liżą zasłonę
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
