od.waga
gdy kurz pokryje marzenia
w krainie gdzie wietrzny wyścig
obrazu pragnień nie zmienia
lecz nic że ogień zapłonie
gdy twardo stoję w literach
a czyn uwięziony w dłoniach
z marzeniem sojusz zawiera
że się z popiołu odrodzi
w kolorze błękitu nieba
czerń żadna mu nie zaszkodzi
wystarczy mroku się nie bać
.
w zapomnianym czasie mieszkam
niczym sen wyśniony dawno
i nieważna cała reszta
kiedy tylko jedno prawdą
jest dla głowy rozmodlonej
w słońcu gwiazdach i przestrzeni
ponad tym co bywa podłe
i co nigdy się nie zmieni
zapominać jest wszak łatwo
kiedy sen ogarnia cisza
która jest do szczęścia kładką
gdzie o gwałcie nikt nie słyszał
.
za tobą pójdę w marzeń tęsknoty
w słońce i w gwiazdy w luny niestałość
nim mnie spopieli odwieczny dotyk
tej co pozwala na czynów małość
ona się w duszy rodzi umiera
jak eneida nieznanej myśli
którą próbujesz trwalić w literach
w nocnych podróżach podskórnie wyśnić
by móc się nad nią schylić do ziemi
stać się jej częścią jak miąższ orzecha
zanim uczyni wspomnieniem niemym
kiedy zrozumiem że już nie czeka
mnie nic poza mną w nowej przestrzeni
z którą w rozbracie do ziemi spłynę
stając się z wielu milionów niemym
głosem co w próżnię wołał jedynie
