Na łonie natury
Rozkołysane wiatrem twoje włosy,
pieszczone czule słońca promieniami;
mak drżał czerwienią, bosymi stopami,
biegnąc, muskałaś zbóż dorodne kłosy.
Twa smukła postać pełna dojrzałości;
zwodziłaś zmysły czułymi słowami,
ziemia wzdychała rozkosznie pod nami,
jakby już znała smak naszej bliskości.
Źdźbła łaskotały nasze nagie dłonie,
nuciły hymny pośród ciszy szeptem,
miłość płonęła w twym dziewiczym łonie.
Między makami a ptasim koncertem,
jak kłosy zboża na płodnym zagonie,
poczęte życie rozkwitło pod sercem.
