Życia cud
Co noc widzę cię we śnie…
Smutnym wzrokiem wołasz mnie.
Z drżeniem czekam, kiedy ty,
warg muśnięciem zdmuchniesz sny.
Choć ulotny; daj mi znak,
niech ta cisza, niby wrak
pęknie w pół – po wieczny czas,
zanim los rozdzieli nas.
Twym imieniem noce brzmią,
w ciszy serca myśli drżą.
Jestem echem twego dnia,
co odbija się we snach.
Jeśli miłość sensem jest,
wytycza ślad – pierwszy chrzest.
Powrócę tam, do mych wód,
gdzie zaczął się życia cud.
