Oblicza miłości
Miłość nie przychodzi
w jednej postaci.
Ma twarz czułą
i tę, od której
odwracamy wzrok.
Chcielibyśmy,
żeby była jasna,
lekka, bezpieczna,
jakby mogła nam
gwarantować
być kochanym,
bez ryzyka utraty.
A jednak nawet ona
nie chroni przed cieniem
zazdrości.
Mgła podejrzeń
zatruwa relacje
i sieje nieufność.
Zazdrość boli,
bo dotyka miejsca,
w którym z łatwością
można nas zranić.
Często jest sygnałem,
że coś
dobiega końca,
bo miłość bez bólu
pozostałaby abstrakcją
pozbawioną uczuć.
Miłość ma wiele oblicz…
ale dopiero wtedy,
gdy je akceptujemy,
przestaje być iluzją
i zaczyna oddychać.
