W ogrodzie Hesperyd
Jesteś, i to się liczy; trwaj, chwilo, w milczeniu,
mówisz do mnie dotykiem, zbyteczne są słowa,
za oczu mgielnym tiulem drży miłości mowa…
A my, w półcieniu nocy, trwamy w zachwyceniu.
Namiętnie wrze powietrze rozkoszą bez skazy,
a cisza między nami dojrzewa purpurą.
Twe dłonie, miękkie jak sen, drżą nad klawiaturą,
odnajdując rytm wspólny w porywie ekstazy.
Czas kładzie palec cichy na ustach upojnych,
jakby chciał nas ocalić od trosk codzienności.
W Hesperyjskich ogrodach, gdzie króluje miłość,
podarował nam chwile uniesień płomiennych.
Trwaj chwilo, jakbyś była podszeptem wieczności,
nie pytaj, dokąd płynie duszy pożądliwość.
