Zaułki prawdy
błyszcząc światłem w półmroku problemem gawiedzi,
tych co wciąż przed ekranem przekazy dnia śledzi,
chcąc nimi wytłumaczyć swej duszy podłości.
To nie kołdra ciągnięta z rutyną wprawności,
ni koszula co częściej twe ciało nawiedzi,
ale z faktów utkany rezultat bez śniedzi,
który w normach się mieści powszechnej prawości.
Prawda choćby po latach jak gęsta oliwa,
na wierzch zawsze wypłynie chcąc ukazać wady,
nawet spod sterty gazów kiedyś wyjdzie leciwa,
lecz dość często umiera jako znak żenady.
Sercu swemu daj siłę, garść podrzuć paliwa,
żeby zasiąść zechciano wraz z nią do biesiady.
