Rozmowa z duszą
Spójrz, duszo moja, czymże zawiniłam?
Ledwie zrodzona, już grzechem skalana.
Miłość na próbę srogą wystawiłam…
Między światami na exil skazana.
Czy pycha była mej drogi koszmarem,
czy lęk, co w sercu utknął w dniu niewiary?
Prawda nie milczy pod skargi ciężarem,
nie pragnie zemsty, nie szuka ofiary.
Czy mogę ufać leżącemu w grobie?
Milczysz. Ja czekam w tej ciszy upiornej…
Czyżby ta ufność, którą niosłam w sobie,
była impulsem winy pierworodnej?
Kroczę w ciemnościach, przez noc i konanie,
bądź mi ostoją, usłysz me wołanie.
