Wycena
Zostajesz sam, gdy się świat nakręci, a każdy bliski to nagle wróg.
Bo ziemskie piekło to chłodna kalkulacja, gdzie litość traktują jak tani żart,
Więc budzisz diabła – to twoja racja, by w końcu poznać, ile jesteś wart.
Wypalasz w sobie te resztki złudzeń, budując z cynizmu twierdzę niezdobytą,
Dosyć masz fałszu i płytkich przebudzeń, karmisz się teraz prawdą przebitą.
Bo żeby przetrwać te krwawe gody, musisz mieć kły, a nie pokorne dłonie,
Wlewasz do żył tylko arktyczne lody, patrząc jak stary świat w tobie płonie.
Bezlitosna taktyka, gdy serce już znika, a dusza pomyka przez cierniowe pola,
Zepsuta optyka, gdzie diabeł dotyka, a prawda wytyka, że to twoja rola.
Chłodna kalkulacja, krwawa licytacja, ślepa akceptacja tej mrocznej struktury,
Głodu dominacja, pusta satysfakcja, duszy amputacja – to koszt twojej skóry.
W tym piekle na ziemi, gdzie nic nas nie zmieni, a dobro to tylko przekleństwo,
W mrocznej toni, bez żadnej broni, wybierasz to mroczne królestwo.
Już nie dam się zranić, nie będę się ganić, że serce na kamień zamieniam,
W tej diabelskiej otchłani, na samej grani, to piekło na nowo wyceniam.
Nie szukasz atencji, w tej konferencji z lustrem, co prawdę ci powie,
To mroczna kadencja, bezwzględna sentencja, co wiecznie już siedzi ci w głowie.
Samotność nie boli, w tej nowej roli, gdy własny swój pancerz tu kujesz,
Bo w tym piekle na ziemi już nic się nie zmieni – teraz to wszystko czujesz.
Zrywasz te więzi, gdy wilk w tobie rzęzi, na ostrej krawędzi tej złej egzystencji,
Sam wybierasz mrok, nie szukasz już więcej zbędnych pytań i pustych audiencji.
Kopa w dupę zamieniasz na pewny krok, idziesz tam, gdzie inni się boją,
Nie potrzebujesz już nikogo obok – twoje blizny są twoją jedyną zbroją.
Wyrzucasz sumienie, to tylko urojenie, balast co ciągnął cię w dół,
Wybierasz milczenie i wieczne potępienie, by przetrwać ten ziemski ul.
Już nie jesteś dobry, lecz zimny i chrobry, w świecie co nie zna litości,
Zostałeś diabłem, by nie stać się padłem – poczuj się panem własnej ciemności.
W tym piekle na ziemi, gdzie nic nas nie zmieni, a dobro to tylko przekleństwo,
W mrocznej toni, bez żadnej broni, wybierasz to mroczne królestwo.
Już nie dam się zranić, nie będę się ganić, że serce na kamień zamieniam,
W tej diabelskiej otchłani, na samej grani, to piekło na nowo wyceniam.
