Miękkość
nie tylko na kształty, przyglądam się bacznie,
ciszej się układa - w świetle, w oddechu,
w tym, co nie nazywa się jeszcze pośpiechem
każesz słuchać uchem - więc słucham uważnie,
jak milknące słowa stają się wyraźne,
jakby to nie brzmiało na wskroś banalnie,
to właśnie w prostocie coś rośnie najładniej
lecz co mam z tym zrobić - gdy czuję niepewnie,
że coś się zaczyna, choć nie wiem dokładnie,
jeśli serce głuche - to może nie z braku,
lecz z ciszy zbyt długiej, bez ciepła, bez znaku
i wtedy magnetyzm pojawia się nagle,
nie ciągnie na siłę - jest raczej jak oddech,
jak spojrzenie, które zatrzymasz na chwilę,
i wiesz, że coś więcej ukryło się w tyle
a piękno nie spieszy się, nie chce dowodów,
jest w tym, co zostaje pomiędzy dwoma słowami,
romantyzm wyrasta nie z wielkich uniesień,
lecz z tego, że jesteś - tu, teraz, zwyczajnie
więc widzę i słyszę - już trochę głębiej,
i uczę się ufać temu, co niepewne,
i nic już nie musi się domykać w słowie,
bo samo trwanie wystarcza - i zostaje
