Zza chmury
zamknięty w rtęciowej żarówce
tli się
bladym życiem
dwie krople
w oceanie ciemności
każdy kolor
z rozlanej palety barw słońca
odrobina złota
purpura
krwista czerwień
i nawet błękit
niesprawiedliwe
po równo
wzbierasz światłem
delikatnym dotykiem
tysięcy dłoni
przebijasz się przez chmury
przez naskórek
skórę i mięśnie
wtedy, kiedy było najciemniej
znów pamiętasz o wszystkim
znów Jesteś
zachodzi za blat parapetu
zwyczajny dzień
nie gaśnie
zasłania usta
pozwala wsłuchać się ciszy
milknie
a każdy kolor
błyszczy teraz podwójnie
świecę z Tobą
