Łatwo
niszczyć kanony i reguły,
nie patrząc przy tym na szczegóły,
oraz co z tego się narodzi.
Iluzoryczne krusząc mury
nie dostrzegamy prawd znaczenia,
podłością karmiąc swe sumienia
wciąż wyciągamy broń z kabury.
Tworzymy świat bez zbędnych barier,
brak w nim świętości wzniosłych wzorów.
Tam słucha się cienkich aktorów,
a miarą prawdy poziom karier.
Łatwo jest w sercu zabić Boga
wszak się nie broni, nie złorzeczy.
Miast pustą duszę twą zaleczyć,
niech śpi głęboko kiedy trwoga.
Wszak bez problemu w wolnym czasie
wymyślić da się zasad setkę,
chrupiąc swe życie jak bagietkę,
tudzież słodziutkie mleczko ptasie.
Można też wybrać z racji wielu
kilka tych które są wygodne,
a pozostałe choć czcigodne
zasuszyć niczym kwiat w portfelu.
Jest sporo takich co bez trudu,
by przykryć swego serca winę,
przekorną widząc zła przyczynę
na Stwórcę leją wiadra brudu.
Że dał im zamiast wielkiej siły
mizerną wolę i posturę
i nie chce spełniać mrzonek, które
w zachłannych myślach się zrodziły.
Gdy kult uciszą jak janczary,
bo tak jest łatwiej, nowocześniej,
skarżą się wszystkim w krąg boleśnie,
że Bóg mi nie dał daru wiary.
Sypiąc pretensje popisowo
cerują asfalt win pstrą dratwą,
gdyż Boga zgubić bardzo łatwo,
lecz trudno znaleźć go na nowo.
