X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

Chirurg

Wiersz Miesiąca 0
proza wierszowana
2026-02-01 10:49



Wchodzi punktualnie jak wyrok.

Czas w jego obecności kładzie się na plecach, skamle i odsłania brzuch.

​- Spokojnie, rzęzi jakby przesuwał po betonie zardzewiałą piłę.


- Wybebeszymy.
Sprawdzimy, co tam w panu jeszcze
ma złudzenia.

​Skalpel nie błyszczy.
Skalpel jest głodny.
Ma zapominać o imionach.
Liczy tylko cięcia.

To chwila, gdy odmieniają mnie już tylko przez przypadki
i żaden nie jest ludzki.


Studiuje mnie jak plan wyburzeń. Szuka miejsca, gdzie najtaniej podłożyć ładunki wybuchowe.


​Gabinet dusi oparami denaturatu i zaschniętej krwi.

Na stole, obok rozwartej klatki,
leży kanapka z żółtym serem,
wyschnięta na brzegach jak ludzka skóra.


przygotowana między jednym cięciem a następnym.

Świat trwa uparcie w tłustym plastrze, poza linią cięcia.

​W kącie stary kalendarz.
Krowy na alpejskich pastwiskach mają oczy jak guziki szatańskiego trupa, przyszyte do świata, który nie przewiduje reklamacji.
Przeżuwają to, co ze mnie zostaje,
ze spokojem maszyn do mielenia.

​Każdy organ w moich piersiach leży w jego dłoniach jak połamane kombinerki,

serce dygocze jak wybrakowany silnik na złomowisku, rzyga krwią w pustkę: bez celu, bez nadziei.


​- Tu się nie opłaca ratować, sapie, odgryzając kęs kanapki nad moim tętnem.

- Tu zostawimy margines błędu.
A tu… tu lepiej zabrać razem z okolicą i nazwiskiem.

​Tnie tam, gdzie ciało jeszcze próbowało negocjować.

Jego dłonie nurkują we mnie jak haki w sortowni:
wywlekają to, co jeszcze próbuje pulsować,
i ciskają w martwy ciąg odpadów medycznych.



​- Lepiej wyciąć wszystko, ociera czoło zakrwawionym mankietem.


- To, co zostaje, gnije od nadziei. Nadzieja to ropny wysięk. Żart Boga, któremu pękły szwy.


​Na metalowej misce rośnie sterta sensu, który nie przeszedł selekcji:
pierwsze miłości o niejasnej histopatologii,
ambicje o zerowym terminie przydatności.

Moje myśli dryfują jak muchy w formalinie.


​Wtedy z trzaskiem otwierają się drzwi.

Pielęgniarka wsadza w drzwi twarz białą jak papier ścierny, nad nią wyszczerzona gęba pacjenta, który jeszcze nie wie, że jest trupem na kredyt


Oczy ma jak dwa ślepe naboje,
które ktoś wystrzelił w próżnię i zapomniał sprzątnąć.

- Panie doktorze, mamy nogę do zutylizowania razem z właścicielem. Zdąży pan?


​Chirurg zerka na zegarek.
Na krowy.
Na mój otwarty środek.

-Nogę? twarz mu jaśnieje obłędem bóstwa.

- Nogę chętnie.
Bóg to amator, zostawia za dużo szwów.
Trzeba to wyrównać, póki krew ma jeszcze ciśnienie.


​Mruga do mnie tym jednym, ociekającym pewnością okiem.

Drzwi trzaskają.
Cisza wraca na miejsce.
Skalpel też.
​Wyjmuje coś jeszcze.
Na wszelki wypadek.

Z doświadczenia wie,
że życie to bezwstydna narośl.
Wgryza się w stal, mlaska pod skalpelem
i za wszelką cenę próbuje wyżebrać jeszcze jeden skurcz


​Zszywa mnie srebrnym drutem,
zaciska pętle,
jakby domykał raport roczny.


Chirurgia to administracja mięsa.
Ciało to brudnopis,
który należy zarchiwizować
w misce na odpady.
Dusza to tylko błąd w druku.


​- Operacja udana, stwierdza,
zanim zdążę policzyć braki.

- Proszę się nie dziwić pustce. Organizm się dostosuje.

​Za drzwiami słyszę szum wody.
Szoruje ręce furiacko, jakby zmywał z nich nie krew,
ale resztki mojego imienia i cienia.

​Na stole nadal leży kanapka.
Krowy w kalendarzu patrzą,
jak dławię się brakiem siebie.

​W karcie wpisano:
„Zabieg konieczny.
Usunięto zbędne nawyki istnienia.
Pacjent pozostawiony w stanie fabrycznym”.

​Wychodzi.
Słyszę tylko szum wody i szczęk metalu.
​Zostaję sam.
Patrzę w oczy krów na kalendarzu,
a one patrzą we mnie.

Teraz już się rozumiemy.
Przeżuwamy tę samą pustkę.






autor
Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
6 razy
Treść

6
4
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
0
0
Warsztat

6
1
5
5
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


LydiaDel
LydiaDel
kwadrans temu
Nie wiem, czy się śmiać, smucić - przynajmniej chwilami. Ale jedno wiem z pewnością; Bóg był chirurgiem. Wyposażył człowieka tylko w niezbędne do przeżycia organy. Reszta została gdzieś... na misce z odpadami.
6/5 Serdeczności

jolka
jolka
kwadrans temu
Chirurg jako poszukiwacz sensu,zawsze mu się udaje coś znaleźć,choć nie zawsze to,co zaplanował,Dynamice zjawisk zaprzecza "krowi" kalendarz i wczorajsza kanapka,dwa światy obok siebie

Krystek
Krystek
godzinę temu
Ciało, to tylko opakowanie. Dbajmy, b y dobrze chroniło.
Ważniejsze jest, to co nie widać - dusza, myśli, wrażliwość,
nasze emocje i uczucia. Konsekwentnie odcinajmy się od
wszystkiego, co na złe samopoczucie wpłynie.
Ślę moc serdecznych pozdrowień:)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu
Krysiu.

dbajmy o siebie !

ale niestety co ma być to będzie !

od przeznaczenia człowiek nie ucieknie.

więc cieszmy się tym co mamy !!!!!

wspaniałości Krysiu :)


Larisa
Larisa
godzinę temu
Po przeczytaniu, powiem tak, że życie i śmierć w splocie, jak złoty warkocz nadziei.

Całość napisana językiem tnącym jak skalpel ciało, ale i duszę. Miejsce fabuły jak z koszmaru i chirurg decydujący co nam zostawić, a co zabrać. Człowiek kawałek mięsa, jak nadgryziona kanapka...

Podoba mi się rekwizyt kalendarza z krowami. Człowiek też "żuje/przeżuwa swoją samotność, pustkę jak krowa trawę na rozległym pastwisku.

Mocny kawałek, Migu:) Narracja jak z filmu Tarantino w przejaskrawionym świetle wyobraźni. Siła obrazu.
Całość zostawia czytelnika w zamyśleniu o kruchości i przypadkowości naszego życia.
Ciało jest jednorazowym naczyniem napełnionym bezkresną duszą. Ciało jest tylko 'opakowaniem', w której na stałe mieszka - dusza.

6/5.
Serdecznie Cię pozdrawiam:)





Larisa
godzinę temu
Pewnie, że tak:)
Już tańczymy... przy twiście wierszy:)

Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu

Lari.

co tam chirurg !

wspomniałaś Quentina Tarantino.

to idę tym tropem !

Uma Thurman i John Travolta w słynnym twiście.

i czym się Lari martwić ?

a później niech wali się świat o czym przekonuje nas Banaszak z Nowickim w piosence " zatańczyć jeszcze ten raz".

poezja poezją.

zatańczymy Lari ?


Elżbieta
Elżbieta
dwie godziny temu
Aż straszny! Mógł, tak nie wybebeszyć i coś jednak w miejsce pustki zostawić... szpulkę z drutem, serwetkę po kanapkach! Żarty na bok! Groteska, z całą pewnością robi wrażenie. Przypominam sobie znakomite skecze Ewy Szumańskiej " Z pamiętnika młodej lekarki", były emitowane w programach radiowych, o ile pamiętam operacje, też były w jej gabinecie na porządku dziennym, a maszyna do szycia miała podwójne znaczenie.
W puencie Twojego wiersza, bohater pozbawiony, "istoty", w gruncie rzeczy, staje się "opakowaniem pustki"!
Serdeczności, Jacku:)⭐️🌞


Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu

Eluniu.

:)))))

całe szczęście, że nic mu do człowieka nie wpadło.

chociaż tak do końca tym krówkom z alejskich łąk nie wierzyłbym do końca :)

co do finału ?

no tak, czlowiek staje się opakowaniem zastępczym damego siebie :)

dziękuję Eluniu :)

niech uroki niedzieli przytulą Ciebie radością :)

Eleanor Rigby
Eleanor Rigby
dwie godziny temu
To zimny jak stal wiersz w dobrym, literackim sensie i konsekwentnie tym tropem idziesz aż do końca.
I jak to u Ciebie pustka wybrzmiewa w puencie.
Wrażenie na mnie zrobił kontrast między zwyczajnością (jedzenie kanapki z żółtym serem) a krwistą makabrą operacji. Pacjent jest podmiotem czującym tylko pustkę. Może wiersz to metafora czegoś głębszego niż ciało.




Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu

Ela.

cisza i pustka to dla mnie magia życia.

paradoksalnie.

bo pustka jest warunkiem osiągniecia pełni duchowej.

wyczyszczony do pustki człowiek chlonie jak szalony przyjemności.

niech to będzie płomień świecy, dyskretna muzyka Edvarda Griega z jego "radością o poranku", szklaneczka Tanqueray No z tonikiem i gdzieś obok soczyste winogrona :)

i co mi tam wtedy jakiś chirurg czy inny optyk ?

pozdrawiem Ela :)

sturecki
sturecki
dwie godziny temu
Bezlitosna groteska o lekarzu jak urzędzie i o ciele jak „teczce” - skalpel głodny, nadzieja jako ropny wysięk, a chirurgia jako administracja mięsa. No i pojawiają się te zwykłe rekwizyty obok rzeźni metafizycznej - kanapka z żółtym serem, krowy z kalendarza i „raport roczny” zszywany drutem, bo robią z horroru coś codziennego, aż śmiesznego.
Na końcu nie zostaje ból ani krew, tylko wspólne przeżuwanie pustki z krowami, jakby to był jedyny język, który po operacji jeszcze działa.
6/5


Migrena...1<sup>(*)</sup>
godzinę temu

Boże chroń mnie przed skalpelem !

czego również wszystkim życzę.

dziękuję i pozdrawiam.

sisy89
sisy89
trzy godziny temu
Świetny, mocny i zatrzymujący
Pozdrawiam serdecznie :)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
trzy godziny temu

Joanno.

kiedy to pisałaś ja byłem u Ciebie :)

pod Twoim wierszem.

w ciszy.

dziękuję i pozdrawiam :)


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności