majowe smutki...
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
świat nagle w szarej utonął mazi
mglana zasłona go opasała
rozpromieniony był jeszcze wczoraj
a dziś ponurość blada skąpała
go w wodnym płaszczu ponurej ciszy
utkanym z setek kropli w milionach
smutek majowy kroczy ponuro
po zapłakanych deszczem zagonach
wszystko dokoła takie nijakie
wsłuchane w szepty szemracze dżdżyste
miękko opadłe na świeże darnie
na ich źdźbła wiotkie i jedwabiste
pada kroplistość z bladości nieba
na co dopiero barwy zrodzone
zamykam oczy aby się wsłuchać
w tony na wodnych nutach niesione
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
