Dzieciństwo
W księżniczki zaklętej duszy
Sen co z uporem depcze
Jej głuche, delikatne uszy
Jak gwiazd blask srebrzysty
Ton wyrazisty i czysty
Kołysze jeziora brzeg
A sen zmienia swój bieg
Sny, przepowiednie
Rzucane bezwiednie
Przez upiorne cienie
Marzeń spłycenie
Omdlała w krainie snów błogich
Z wyroku nieznanej przyczyny
Mimo pomocy bliskich i drogich
Co ponad żywych wyżyny
Ponad aromaty kwiatów
I niewidzialnych światów
Pragnęli wznieść nowy dom
Wbrew przepowiedniom i snom
Sny, przepowiednie
Rzucane bezwiednie
Przez upiorne cienie
Marzeń spłycenie
Woda czysta chwieje, kołysze
Nic nie mówiąc jeszcze
A wiatr w głuchą ciszę
Tka przepowiednie wieszcze
I wrze w śnie woda
A księżniczka młoda
Złym tchnieniem snu
Mdleje i ulega mu
Sny, przepowiednie
Rzucane bezwiednie
Przez upiorne cienie
Marzeń spłycenie
