Podobieństwo
gdyż niezłą wenę miał i fantazję.
Zasypiał późno, z brzaskiem się budził,
chcąc stworzyć konia, gwiazdy i Azję.
Aż przyszedł szósty dzień jak przekleństwo,
które próżnością lekko ocieka.
Rodząc chęć by na swe podobieństwo,
zlepić surogat, czyli człowieka.
Dał mu przymioty, oraz zalety.
Żonę co z futra nosi etolę
Ale przesadził, no bo niestety
wrzucił w pakiecie też wolną wolę.
Minęły wieki i daję słowo,
bajka ta rodzi istne błazeństwo,
gdyż człowiek Boga stworzył na nowo,
na swój pożytek i podobieństwo.
Nowe mu wręczył też przykazania,
właściwie jedno „zrób dobrze sobie”.
Żadnych skrupułów, oraz gderania.
Martwić się będziesz, gdy legniesz w grobie.
Rozwiedź się, gdy ci się żona znudzi.
Aborcja to są rzeczy banalne.
Olewaj kościół, nienawidź ludzi,
wszak wszystkie normy są nienormalne.
Myśl ta rozkwita i ma się świetnie,
choć w sercu czasem rodzi się trwoga,
że to jest podłe i z gruntu szpetne.
Kult bez kościoła, wiara bez Boga.
Wciąż nowe tworzą się konotacje
dając publice do ględów temat.
Komuch raduje się że miał rację
słysząc, że Boga to raczej nie ma.
A On zaś widząc to z żalu kwili,
lecz z podobieństwem nowym wciąż zwleka,
żeby powiedzieć „Boga zabili,
to nie ma miejsca, też dla człowieka”.
