Wiosenne wiersze
co jest dla smutnej aury bezcenne,
rodzi się radość strojna w nadzieję,
a z nią zazwyczaj wiersze wiosenne.
Powstają głównie z szaleństwa wiatru,
który nad wodą tańczy o zmroku,
pragnąc namiastkę stworzyć teatru,
grając w szuwarach spektakl z doskoku.
Są przy tym lekkie, rzekłbym powiewne.
Pełne harmonii, oraz tęsknoty.
Głównie radosne, choć czasem rzewne.
Tak wyczekane jak pierwszy motyl.
Klekot bociani się w nich odzywa,
a może nawet klangor żurawi.
Sparzy cię często pierwsza pokrzywa,
potem zajączek mały rozbawi.
Kotów w nich pełno jest zakochanych,
co wciąż śpiewają swe serenady.
Parzonych sterty płatków owsianych,
by do wiosennej wrócić ogłady.
Rower się trafi nasmarowany,
do walki z tłustym brzuchem gotowy.
Żółty kurczaczek, ogród skopany
i talerz placków rabarbarowych.
Każą nam boso biegać po łące,
słuchać po lasach zaśpiewy krucze.
Zamków w nich można zwiedzić tysiące,
co się otwiera je gęsim kluczem.
Czapla je często przynosi w dziobie,
albo jaskółka na czarnych skrzydłach,
by rzec co leży nam na wątrobie
i czemu zima tak już nam zbrzydła.
Oraz, że kochać nam się zachciało,
niech barwą karmią oczy krokusy,
i że szaleństwa nam ciągle mało,
gdy w krąg się rodzą nowe pokusy.
Gdzie spojrzę wszystko ku słońcu rośnie,
i z zimowego czmycha impasu.
Dlatego kocham pisać o wiośnie,
gdy tylko znajdę chwileczkę czasu.
