Postanowienia
i korki z butli od szampana.
Na głowach błyszczą cud fryzury,
wszak bal upojny trwa do rana.
Życzenia sypią się pod nogi
rzucane szczodrze i bezzwłocznie
i rosną niczym łosia rogi,
postanowienia noworoczne.
Każdy chce ćwiczyć, oraz biegać,
rzucać kochane swe nałogi.
Wyleczyć to co mu dolega,
by żwawo zerwać sie z podłogi.
Dietę stosować wszyscy pragną,
uczą języka się Cezara.
Wjadą rowerem w każde bagno,
inni zaś cienią na gitarach.
Zapał aż kipi w wątłych żyłach,
tak ujmę prawdę tą dosłownie,
wszak wiotka talia nam się śniła
więc oblegane są siłownie.
Trwa to z reguły trzy tygodnie,
aż pryska balom czczych przechwałek,
kiedy rozpali swe pochodnie
smutny niebieski poniedziałek.
Karnety idą do lamusa,,
rower w piwnicznej izbie pości,
z dłoni wyrywasz znów kaktusa,
dla wszechobecnej normalności.
Bieganie znikło jak pańszczyzna,
porasta tłuszczem z wolna ciało,
a ty ze smutkiem musisz przyznać,
że znów się jakoś nie udało
Ale tradycja trwa uparcie,
gdy za rok zabrzmią rytmy skoczne,
nowe czekają już na starcie,
postanowienia noworoczne.
