cieknące zegary...
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
garbate życie przez sita godzin przecieka
kapiące chwile sączą wątłymi strugami
surowo cienką kończące się łzawą kroplą
to te co żyją na jawie własnymi snami
kark wciąż napięty jeszcze się wspina ku górze
ciągnie za sobą pleców wygiętą posturę
aby pod koniec doby odpocząć chwil parę
kiedy się stanie pod marzeń bezkresnych murem
życie garbate iluż je wlecze po torach
jakie go wiodą w uliczki jutra nieznanie
gdzie każdy majtkiem na swojej łajbie się jawi
a co niektóry udaje że jest kapłanem
na swym ołtarzu pełnym nadziei i wiary
oraz zadumy wypchanej pustką szarości
człowiek pojawia się na łez smutnym padole
by po omacku szukać ułudy radości
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
