Niepamięć
ty, co wskazujesz od dni zarania,
ciepłą enklawę pełną radości
i gdzie meandry śpią opętania.
Ty, która czuwasz by po raz wtóry
dłonią o płomień się nie poparzyć.
Podpierasz bramy, podnosisz mury,
i kontrolujesz gotowość straży.
Wiesz co zabija, oraz jak leczyć,
jeśli smak miodu roztropność zmyli.
Kto normalności swej nie zaprzeczy,
choćby świat ludzie mu zapętlili.
Wskażesz co piękne jest i dostojne,
kto bohaterem był, oraz królem,
co dary składał nadzwyczaj hojne,
lub też się dzielił jedynie bólem.
Dziś świat o tobie pragnie zapomnieć,
chcąc po omacku szukać swej drogi.
Zerkając ufnie w medialną zamieć,
pieszcząc swe fobie, oraz nałogi.
Niszczy kościoły i zapomina
czas, gdy się wolność w ich murach kryła,
Wartości jakie niesie rodzina,
oraz tradycja tak sercu miła.
Pytając czemu płacą fakturę,
za obietnice kłamstwem splamione
chcąc szukać zasad w głębi ust, które
od zawsze z prawdą są pokłócone.
Oprawców, zdrajców i hipokrytów
na siłę stara się wytłumaczyć,
by bohaterów z historii szczytów
strącić, zeszmacić i obsobaczyć.
Trwaj nieugięcie na twardej skale
i buduj w sercach ludzkich nadzieję.
Piersią rozbijaj kuglarstwa fale,
które świat pchają w upadku breję.
Gdy zapomina się prawdy słowo,
gdyż ma nieładne opakowanie.
Wtedy historia całkiem darmowo,
katem niechybnie szybko się stanie.
