wietrzna bezsenność...
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
skacze tańcuje kroczy i biegnie
opada z lekka drzewom pod nogi
niby oddycha staje przykuca
w swych ruchach prędki jednak ubogim
staje się z nagła kiedy ląduje
to znów uderza w mocy z impetem
płynie falami wartko i prężnie
jakby szykował się na sztafetę
truchtem omija dachy strzeliste
w końcu opada na zboża łanie
aby odpocząć przed nowym harcem
ukłony złożyć na powitanie
jasności która rozświetli mroki
po nocnej ciszy i jego szumie
aby rozproszyć własnym powiewem
posenne echa w ich zwiewnym tłumie
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
