- U JUANITY -
- pilnie burdelmama przyjmie katechetę
Wymagania - świętość nienaganność męstwo
Nadam się - orzekłem - poszedłem czym prędzej
A ten dom publiczny znany w okolicy
I - U JUANITY - neon migotliwy
Bierze agent Iwan dziewki wyszukuje
Jeździ tam gdzie wojna powódź głód i nędza
Co tam się wyprawia - opowieści krążą
Orgie niebywałe - zgroza o tym mówić
Nie dziw że potrzeba mężnych katechetów
Wyjątkowo dużo tam było opętań
Wchodzę - Iwan miota kobiety po sali
Piszczą a klienci śmieją się szyderczo
Juanita siedzi znużona w fotelu
- przyszedłeś nauczać - a owszem - odrzekłem
Misję dali prostą - ma nie być opętań
Zaraz więc zacząłem nauczać ich modlitw
Panny uciekały - zbyt bolało słuchać
Deprawacja była już - widziałem - pełna
Mówię o godności miłości prawdziwej
Iwan warknął wtedy - tu nie ma godności
Więc zło po imieniu nazywam wstrząśnięty
- nie wolno handlować ciałem dla pieniędzy
Z głębi serca chciałem nieść słowa światłości
Lecz język zawodził w tej diabelskiej farsie
Wykrzyknąłem wtedy - co tu się wyprawia
Jedna przystanęła - pracy mi nie dali
