przeziębiony poranek…
witam cię mój poranku czyżbyś się przeziębił
wilgotna aura kaszlem rynny daje znaki
że jej też w skórę daje lodowaty opad
w kolorze brudno-szarym i brązowo-khaki
trzęsące się w słabości światło wątłe puszczasz
przez błamy rozpostartych w lazurze obłoków
wiatr skacze po gałęziach równie przeziębionych
on zawsze do zabawy i harców jest gotów
kruk kilka małych wróbli i sroka złodziejka
prowadzą na podwórku o słoninę spory
zaś w krzewu ciszy błogiej i niemym spokoju
czekają na choć kąsek wesołe sikory
i żadne z nich nie zważa że chłód skrzydła maca
a przecież też by mogły płakać nad swym losem
jak ty mój przeziębiony poranku w czas chłodu
skulony niczym człowiek ze spuszczonym nosem
zaparzę świeżą partię ciepłego naparu
z kwiatów lipy z łyżeczką gryczanego miodu
abyś poczuł poranku zziębnięty i szary
choć ułamek radości w czas mroźnego chłodu
i owinę się kocem w zadumaniu błogim
skulona niczym myszka pod miotłą siedząca
że lepsze są poranki kiedy świat rozjaśnia
ciepłem w koło bijący świeży posmak słońca...
#################################
- z serii - ...mysz pod miotłą
