Na dnie
„Skoro wciąż odczuwasz ból, to znaczy, że jeszcze nie znieczuliłeś się na śmierć”.
Gdy spoglądam w głąb swej duszy,
Na jej dno... Co tam odnajdę?
Czy mnie dotknie, albo wzruszy
To, co wciąż tam leży na dnie?
Kiedy zajrzę w serce swoje
czasem zimne, jak śnieg w lutym.
Czy napełni się spokojem
czując jaki jestem struty?
Może znajdę stare lustra,
w których lęk ma ludzkie oczy.
Choć to otchłań ponoć pusta,
to w niej właśnie sens się toczy.
Bo, co serce me mroziło,
okazało się być zbroją.
Wszystko to, co we mnie gniło,
dziś ratuje duszę moją.
I pojąłem – rzecz to dziwna –
stojąc nad swym własnym cieniem:
Dusza wcale nie jest zimna,
chłód jest tylko jej zwątpieniem.
Bo trucizną nie jest smutek,
ani lód, co serce mrozi.
Najstraszniejszy jest ten skutek,
gdy nam nic już nie zaszkodzi...
gdy nam nic już nie zaszkodzi.
16-01-2026
GrzesioR
