Wiara w siebie
ono też się chowa za mgielną zasłoną.
Wychodzi na nowo, gdy obłoki mknące
kolorową tęczą na niebie zapłoną.
Zapomnij przysięgi, puste obiecanki,
choć dusza wciąż płacze, nadzieje konają…
Nie przychodź już więcej do naszej altanki,
tam w mrocznym powiewie wspomnienia szlochają.
Nie ufam złym fatum; gdy słowik zaśpiewa,
echo twych słów milknie, gubi się w bezkresie.
Znów zatańczę z wiatrem obejmując drzewa,
pofrunę w obłoki i marzenia wskrzeszę.
W bólu samotności nadzieja dojrzewa,
ufnością i ciszą dzień po dniu rozbrzmiewa.
