Senne powroty
Nie zapomnę, jak we śnie,
nocą w bzach budziłeś mnie,
W twoich oczach jaśniał blask,
uśmiechałeś się do gwiazd.
Cichy szept prowadził nas,
przez snów cienie i przez czas.
Płynął sen jak złoty piach,
zostawiając mnie we łzach.
Pod powieką tańczył szał,
twym imieniem oddech drżał.
Śniąc o szczęściu szłam przez świat,
kosmyk włosów pieścił wiatr.
Srebrny Księżyc w mroku gasł,
gdzieś na wschodzie jaśniał brzask.
Coraz szybciej gonił czas,
tuliłeś ostatni raz.
W światle dnia odszedłeś znów,
bez łez i bez wielkich słów.
Chłód na szybach osiadł mgłą,
list pisany dłonią twą.
Nie zapomnę tamtych chwil,
choć nas dzieli wiele mil.
W sercu trzymam ból i czar,
tam schowam najdroższy dar.
Jesteś tam, gdzie ciemność trwa,
jasny świt miłością drga.
Puste słowa rozwiał wiatr,
uleciały w inny świat.
Powracają nocą znów,
odwiedzając mnie wśród snów.
Choć już minął długi czas,
w sercu noszę wciąż ich blask.
