Wieczne Lipce /Sonet ~ № 320
Choć od czasów Reymonta minęło ponad sto lat, mechanizm społecznego linczu pozostał niezmienny. Współczesne „błoto” rzadko jest dosłowne – dziś częściej niszczy się słowem, memem i publicznym ostracyzmem. Ten sonet to lustro, w którym odbija się nasza teraźniejszość: świat, w którym wrażliwość wciąż budzi lęk, a nienawiść zmienia jedynie swoje narzędzia.
W piękno zaklęta co wieś w oczy kłuje
Stoi samotna w gęstym tłumie wrogów
Grzechem jest obraz co lęk w nich hartuje
Bunt jej się niesie od wiejskich już progów
W plotkach się karmi pełna udręczenia
Wyjęta z prawa i dawnych nałogów
W głębi swej duszy ból i żal wycenia
Szukając uczuć w bezdusznym istnieniu
Rozpacz swą chowa w półmroku milczenia
Chciała miłości w ciasnym otoczeniu
Lecz zamiast serca kamień w nią rzucili
Topiąc jej godność w podłym poniżeniu
Dziś wóz z nawozem na drodze się chyli
Prostacy w błoto bezmyślnie ją wbili
~ Pióro Amora ~
© XX.I.MMXXVI
