W zasięgu wieczności
co przetrwa słowa, pojmując, co nie trwa.
Znajdź sam, gdzie dusza ćwiczy się w nicości,
gdzie kropla rosy, w kryształowej krze drga.
Nie chwytaj czasu w dłonie, co sztywnieją,
nie wzywaj losu, sam odkryj prawdy sens.
Wystarczy, że trwasz, poisz się nadzieją,
i nie zabiegasz o błogi życia kres.
Zostaje wieczność, bo nie boli stratą,
w milczeniu, które zna własny, cichy ton,
gdzie światło z nocą lśnią tą samą szatą,
w spojrzeniu czystym, niby wieczorny dzwon,
przechodzi przez noc, jest ostatnią datą…
Jaśnieje, gdzie lśni, nieskończoności tron.
