Do końca naszych dni
Słyszę serca szept we śnie, cichym drżeniem budzisz mnie,
za oknem księżyca twarz mgłą osnuta żegna nas.
Serce me do ciebie lgnie, namiętności żarem tchnie,
moich myśli sploty znasz, do miłości drogę wskaż.
W ciszy brzasku wołam cię, w słońcu wstaje nowy dzień,
mów mi słodkie słowa znów, nie budź w mgłę wtulonych snów.
W złotym blasku zjawiasz się, świt rozjaśnia nocy cień,
rosa drży na płatkach bzów, niosąc zapach twoich słów.
Dzień przybiera inny ton, gdy w pamięci nocny dzwon
w ciszy nuci imię twe, słodkim czarem wabi mnie.
Zbierając miłości plon, wzniosłem cię na serca tron.
W ramionach cię tulić chcę, dusza pożądaniem tchnie.
Z tobą każdy życia krok słodszy jest niż róży pąk,
razem poprzez dzień i mrok, kroczmy do wieczystych łąk.
