Potencjał na kredyt
„Masz potencjał”-
powiedział zniecierpliwiony
i musnąwszy ustami policzek
zatrzasnął drzwi do gabinetu.
Jego lekki uśmiech w kącikach ust
nie uszedł mojej uwadze –
jakby wręczał mi dyplom
za samą obecność;
jakby chciał powiedzieć:
„Właściwie, to jeszcze nic nie zrobiłaś,
ale i tak jestem z ciebie dumny”.
Inaczej mówiąc:
„No cóż, jeszcze pada,
ale pogoda poprawi się …kiedyś.“
No i zostałam sama,
pełna „potencjału“;
czyli bez dowodów,
bez alibi,
z pustą kartką,
która jako jedyna
nie dała się nabrać.
Nawet jeśli dziś
kartka zostanie biała,
zawsze można powiedzieć:
„To prawda, ale…miała potencjał.“
Bo potencjał to talent
w trybie warunkowym,
pochwała bez ryzyka,
uznanie na kredyt,
którego nikt
nie zamierza spłacić.
Ktoś mówi: „masz potencjał”,
a ja słyszę:
„wróć, gdy będziesz kimś.“
Bo to słowo opisuje ludzi,
których nie warto
brać na serio,
nie warto czytać.
Więc nie mów mi,
że mam tylko potencjał…
Nie jestem tym kredytem
zainteresowana.
