Wlazł kotek na płotek - Jacek Kaczmarski
Ballada o mrugającym kocie
Do naszego miasteczka
Przyjechał facet jakiś,
Rozdawał chorągiewki,
Dzieciom dawał lizaki,
Pouczał ciemny naród,
Co był na rynku, że
Polska już od lat paru
Kwitnie, rozwija się,
Że kraj wychodzi z dołu,
Ale nastąpi krach,
Bowiem garstka warchołów
Wciąż sypie w tryby piach.
Gość gada jak jakaś papuga,
A kotek wlazł na płot i mruga.
Po roku, w letniej porze
Przyjechał inny ktoś.
Mówił, że naród może
Na władzy wymóc coś.
Nie będzie nam Bruksela
Narzucać to co złe,
Pouczeń nam udzielać,
Bo Polak swoje wie!
Naród zdrajców ukara
I zobaczycie, że
Potęgą będzie zaraz
Najjaśniejsza RP.
Bo grunt to samoobsługa
Kot siedzi na płocie i mruga.
Po wiecu gość się zwinął.
Czy mówić dalej mam?
Dziś wielką limuzyną
Przybył pan premier sam.
Pan premier dziś się spotkać
Z ludnością w rynku ma...
Będzie kolejna zwrotka.
Rośnie nam piosnka ta...
Kot dumny szalenie jest teraz,
Bo mrugać ma na premiera.
Kot niejednego słyszał
I co powiedzą wie,
A ludzie? Jeszcze dzisiaj
Niektórzy łudzą się.
Kot wie, że winni "oni",
Więc swój wybiera płot.
Od polityki stroni,
Bo to jest mądry kot.
.
