Księżyc i pijak
Pustą, ucichłą ulicą
Halsuje gość fest nawalon,
A w górze żółte bógwico,
Świecący, sflaczały balon.
Trzy krzywe latarnie płoną
Żeby doświetlić ulicę.
Każda z nich myśli, że ona
Jest prawie drugim księżycem.
Co myśli księżyc? - Któż zgadnie?
Pijaczek gapi się w górę.
A na latarnię gdy wpadnie,
To jej wymyśla od kurew.
Księżyc tych bluzgów nie słucha,
Za małą chmurkę się schował,
Aż się zrobiła psiajucha
Żółtawo-szaro-brązowa.
Gość czuje, że to przez niego,
Wymyśla sobie od zakał,
Siadł w pryzmie brudnego śniegu
I nad księżycem zapłakał.
.
