Rdzawe żelazo /Sonet ~ № 309
Wspólny horyzont nagle pękł na dwoje
Miłość co miała trwać wiecznie i dumnie
Dziś milczy chłodno jak kamień w kolumnie
Czas studzi żar i... dawne niepokoje
Zdrada jak rdzawe zachłanne żelazo
Wgryzła się w ciszę pomiędzy słowami
Karmiąc się lękiem i mrocznymi snami
Zostając w duszy niezatartą skazą
Dzika nienawiść w szczelinach kiełkuje
Rozstanie wzbiera jak fala o zmroku
Gorycz zatruwa to co jeszcze żyje
Uczucie dawne w niebycie paruje
Pamięć wypala krok po krwawym kroku
A w pustej piersi przeciąg tylko wyje
~ Pióro Amora ~
© VIII.I.MMXXVI
