Alchemia płomieni /Sonet ~ № 314
W żyłach wybucha kaskada płomieni
Piekło otwiera pod skórą swe wrota
W uścisku który krew w złoto zamieni
Niebo się kruszy gdy nagła tęsknota
Wdziera się w lędźwie jak huragan dziki
Akt w swym szaleństwie jak poryw żywota
Wargi to głodne i krwawe liryki
Pisane szeptem na wilgotnej bieli
Gdzie zmysłów płoną bezbronne okrzyki
W tej bezlitosnej i dusznej kąpieli
Gdzie czas się kruszy na drobne kawałki
Niech nas ten ogień do cna rozanieli
Niechaj krew cichnie gasnąc w popiół miałki
Gdy świt uderza w spełnienia piszczałki
~ Pióro Amora ~
© XIV.I.MMXXVI
