Inwentaryzacja
Miłość przyszła boso.
Chciała usiąść.
Zazdrość weszła w ciężkich butach,
przestawiła meble w płucach,
wybiła okna w oddechu,
spisała protokół: czyja?
Przesłuchiwała ciszę,
aż zaczęła pękać.
Zaczęła liczyć spojrzenia,
rozpruwać szwy snu,
ważyć imiona na zimnym języku
jak narzędzia.
Nie kochała.
Pochłaniała.
Miłość nauczyła się milczeć -
każde słowo było dowodem winy.
Została tylko zazdrość.
Z garścią ruin
i pustką, która nie ma echa.
Zastygło.
