X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

Proktolog

Wiersz Miesiąca 0
wolny
2026-01-13 10:17





W gabinecie pachnie spirytusem i lękiem,

jakby ktoś polał podłogę wspomnieniami tych,
którzy oddali tu swoje wnętrza
na pastwę medycznej archeologii.

Kładę się na boku -
jak ofiara składana bogu, który nie przyjmuje modlitw, tylko dostęp.

Łóżko chłodne jak zimowa rzeka,
po której mają popłynąć moje najskrytsze mroki.

Lekarz wchodzi.
Maska, rękawiczki,
spojrzenie, które nie musi nic czuć, żeby działać poprawnie.

W dłoniach trzyma urządzenie -
wygląda jak wąż zrodzony z kabla i ciemności,
jak stworzenie, które nauczyło się widzieć w piekle lepiej niż ludzie na ziemi.

- Proszę się rozluźnić, mówi łagodnie,
jak kat, który przed egzekucją pogłaszcze cię po głowie,
żeby wiedzieć, jak będzie wyglądała twoja twarz,
kiedy opuszczą ją resztki godności.


To była chwila, w której ciało przestaje być własnością,
a staje się dokumentem -
gotowym do odtajnienia.

Wąż rusza.
Czuć tylko chwilę ciszy, tę jedną sekundę pokoju,
jak przed trzęsieniem ziemi,
kiedy ptaki milkną, bo wiedzą,
że zaraz świat się otworzy.

A potem - wejście.
Jakby ktoś wsuwał kamerę w jaskinię pradawnego potwora,
który właśnie przypomniał sobie, że jeszcze żyje.

W tej chwili poczułem też,
jakby moje wnętrzności były Ministerstwem Spraw Wewnętrznych,
a lekarz – wysłannikiem kontroli, który przyszedł sprawdzić,
czy w piwnicach tej instytucji
nie fermentuje
jakaś nielegalna opozycja
która spiskuje w śluzie
i drukuje ulotki z mutacji.


Gumowy przewód napiera na zwieracz, pokonuje opór tkanek z jednostajnym, tępym poślizgiem.
Monitor rozbłyska zimnym, cyfrowym światłem -
obcym jak spojrzenie kogoś,
kto już wszystko widział.


Wnętrze mnie staje się tunelem z czerwonych ścian,
galerią starożytnych fresków pękniętych
naczyń krwionośnych,
korytarzem w którym echo moich strachów odbija się jak moneta
rzucona w studnię bez dna.

Lekarz przesuwa endoskop powoli, precyzyjnie,
jak kartograf rysujący mapę zapomnianego królestwa,
w którym każdy zakręt pachnie wstydem,
a każda struktura drży jak gatunek wymierający na twoich oczach.


W pewnej chwili mam wręcz wrażenie,
że uczestniczę w jakimś liturgicznym obrzędzie -
jakby lekarz był kapłanem
Świętego od Lewej Strony Człowieka,
bóstwa, które nie prosi o modlitwy,
tylko o dostęp do jelita i dobre oświetlenie,
żeby lepiej czytać z człowieka jak z otwartego pisma.


Nagle zatrzymuje się.
- Oho…. mruczy, a jego głos brzmi,
jakby znalazł złoty posąg Tutanchamona.

Nachyla się do monitora, oczy mu błyszczą.

- Proszę pana… ależ piękny polip.
Gdybyśmy żyli w renesansie, to już by Pana wnętrzności wystawiali w Mediolanie, mruczy z zachwytem.

Polip wyglądał, jakby za chwilę miał wstać,
otrzepać sobie krawędź,
poprawić śluzową elegancję
i zapytać jurorów, czy przechodzi do kolejnego etapu,
bo przygotował układ taneczny na finał.

- A ten polip… Caravaggio by się popłakał.

Ja w tym momencie czuję,
że moje ciało chce uciec wszystkimi otworami naraz,
jak dziecko złapane w środku nocy przez własny cień.

A on patrzy na polipa… jak na cud narodzin.
Jak na kwiat, który wyrósł w jaskini, w miejscu,
gdzie nie powinno być żadnego światła.

- Zobacz Pan, szepcze namiętnie,
jak baśniowo osadzony, jak malutki księżyc w orbicie tkanki.
- Proszę spojrzeć, wskazuje na monitor jakby prezentował mi trofeum.
- To jest… artystyczne.

A ja czuję, że zaraz wyparuję z nerwów.
Gdyby ten polip miał oczy,
to patrzyłby na mnie z wyrzutem,
że wpuściłem w siebie światło obcych.

- Trzeba go usunąć, mówi wciąż z zachwytem,
- ale szkoda, bo jest… taki poetycki jest.

Gdyby mógł, powiesiłby mój polip na ścianie gabinetu
jak medal za odwagę w cierpieniu.


Lekarz porusza urządzeniem dalej,
wąż skręca,
a ja czuję, jakby ktoś próbował odtworzyć
w moim wnętrzu wszystkie wojny,
jakie ludzkość przeżyła.

- Jeszcze kawałek, mówi cicho.
- Musimy dotrzeć do samego końca.
Tam kryją się odpowiedzi.
Albo powody do dalszych pytań.

Czuję, jak kamera zagląda w miejsca,
którym nigdy nie nadano słów.

Teraz wszystko zostaje oświetlone,
jakby moje wnętrze było sceną teatralną,
a lekarz reżyserem spektaklu, którego nie chcę oglądać.


Wreszcie wycofuje sprzęt – powoli,
jakby zwijał flagę z podbitego terytorium,
zostawiając w ciemnościach echo swojego światła.

​– Gotowe, rzuca krótko,
a jego głos jest już przezroczysty,
pozbawiony namiętności, którą przed chwilą wyznał polipowi.

​Wychodzę.
Nogi mam miękkie, jakby kości zamieniły się w papier po deszczu.

Świat zewnętrzny kołysze się,
próbując dopasować swój kształt
do nowej, odtajnionej mapy moich wnętrz.

​Za mną zamykają się drzwi –
ciężkie i ostateczne jak wieko archiwum.

A wąż światła i kabli
już prostuje grzbiet, czeka na kolejną ofiarę,
uśmiechając się zimnymi sensorami do nowej ciemności,
którą zaraz przyjdzie mu nazwać i skatalogować.







autor
Migrena...1<sup>(*)</sup>
Migrena...1(*)

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
2 razy

Oceny tego wiersza są jeszcze niewidoczne, będą dostępne dopiero po otrzymaniu 5-ciu ocen.

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


LydiaDel
LydiaDel
kwadrans temu
Miejscami prześwieca ironią.
Wiersz trochę "rozciągnięty", ale nie można skrócić, bo wtedy badanie nie byłoby skończone (hi, hi).
Ja do mojego Ministerstwa do Spraw Wewnętrznych nikogo nie dopuszczam. Basta. Mam specjalną ochronę. Za polipa powinieneś dostać Oskara. Wyśmienity. 6/5 Pozdrawiam z podziwem.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
pięć minut temu
Leo.

jak ja lubię Twoje komentarze !!!

inteligencja, luz i elegancja.

z uśmiechem na buzi Ci dziękuję :)

błyszczacego piękna dla Ciebie :)

Eleanor Rigby
Eleanor Rigby
godzinę temu
Mam mieszane uczucia co do wiersza, jest przydługi ale jest tam napięcie, które pcha dalej by doczytać do końca. Poezja to coś ulotnego, pięknego co działa na estetykę duszy. Ten wiersz zahacza o turpizm i takie wiersze też maja zwolenników bo takie jest nasze życie i piękne i brzydkie.
To mocny i gęsty wiersz, dobrze, że pobrzmiewa tam nuta żartobliwa by można go było unieść a wydaje mi się, że osobie z klaustrofobią byłoby trudno :)))


Migrena...1<sup>(*)</sup>
pół godziny temu
nigdy nie doświadczałem takich "przyjemnosci" ale pomyślałem, że je groteską trochę odczaruje.

lekarz jak lekarz.

a poezja niech sięga gdzie myśl się boi.

to tylko wiersz.

lepszy, gorszy ale tylko wiersz.

zdrówka wszystkim życzę :)

Montibus
Montibus
godzinę temu
Bardzo przejmujące są Twoje wiersze i brak mi słów stosownych do opisywanych zdarzeń i odczuć.
Serdecznie pozdrawiam.


Migrena...1<sup>(*)</sup>
pół godziny temu
dziękuję pięknie.

z uszanowaniem pozdrawiam.

sturecki
sturecki
godzinę temu
Nie masz litości nade mną ...
Najbardziej przeraża nie ten wąż z kabla, tylko to, że proktolog zakochuje się w twoim polipie szybciej niż ty w kimkolwiek.
Horror miesza się z kabaretem - bo najgorzej, gdy oddajesz wnętrze do kontroli, a lekarz robi z twojego polipa gwiazdę sezonu i jeszcze mówi to z czułością.
6/5


sturecki
dziesięć minut temu
Hi, hi ... romantyczny mi nie szkodzi, tylko dłuuugi.

Migrena...1<sup>(*)</sup>
pół godziny temu
takiego już sobie romantycznego proktologa wymyśliłem :)

dziękuję i pozdrawiam :)

Krystek
Krystek
godzinę temu
Mimo, że to nieprzyjemna wizyta ,
to świadomość jest wskazana,
bo profilaktyczne badanie może
uratować życie .
Serdecznie i radośnie pozdrawiam:)


Migrena...1<sup>(*)</sup>
pół godziny temu
Krysiu.

mimo Twoich optymistycznych słów nie pojdę do proktologa.

ale coś mu dam.

wezwanie - lekarzu, lecz się sam !


dziękuję Krysiu.

pozdrawiam :)

Maciek.J<sup>(*)</sup>
Maciek.J(*)
godzinę temu
Proktolog to wyjątkowy lekarz bo potrafi z palcem w d.... postawić diagnozę


Maciek.J<sup>(*)</sup>
kwadrans temu
każdy zagląda gdzie może ;-) mógł zostać ginekologiem

Migrena...1<sup>(*)</sup>
kwadrans temu
może i potrafi !

na mnie nie poeksperymentuje !

niech oddadzá mu się ci co na parady ganiają.


dziękuję serdecznie :)


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności