ciężar naszych cieni
przeniknąć mógłbym
raz jeszcze....?
a może te chwile
przemoczone deszczem
rozsypane wiecznie
w inną czasoprzestrzeń
na rozdrożu zwierzeń
pod kapliczką tworzą
całkiem rzecz ubogą...?
powiedz mi jak widzisz
lata, dni, miesiące
pola, lasy, morza…
na przekór płonące
powiedz czy dostrzegasz
czuły dotyk nieba
i czy zauważasz
ciężar naszej ziemi
pod dotykiem cieni?
ja widzę je wolniej
niż biegnące kalendarze
jak ślad po oddechu
na zimnej szybie poranka.
widzę dni, które uczą się milczeć
i miesiące, co gubią imiona
pola pochylone jak ramiona
i morza, które nie pytają o winę
niebo dotyka ostrożnie
jakby bało się zostać na dłużej
a ziemia — ciężka od pamięci
nosi nas bez skargi, bez przerwy
więc chodź,
nie przedzieraj się- powietrzem
stań tu, gdzie cień ma imię
a prawda nie potrzebuje kierunku
bo jeśli jest droga
to tylko ta między nami:
ciężar naszych cieni
unoszony wspólnie
aż stanie się światłem
